Niepodległość...
Na obiad zjadłem rosół i kurczaka. Ulubione jedzenie Marszałka Piłsudskiego. Przypadkiem, bo takie dania właśnie dziś przygotowała moja Siostra. Kurczak luzowany, nadziewany - mistrzostwo świata. Święto Niepodległości spędziłem jednak głównie w samochodzie. Odwiedziłem Mamę w Sieradzu. Lało jak z cebra... A to ci maniebra!
Co za dzień! Co za pogoda! Nic to, było pięknie. Trzeba się cieszyć każdym drobiazgiem. Z nich składa się nasze życie. Znaczy chyba…
Dziś się dowiedziałem, że w sobotę zmarł mój Wujek Janek z Koszalina. Kiedy przyjeżdżał z Rodziną na wakacje do Szadku, z Tereską i Andrzejem, Jego dziećmi bawiliśmy się w „państwa miasta” albo „12 patyków”. Już dziś nie pamiętam o co w tych grach chodziło, ale wakacje z tamtych lat pachną najpiękniej. Jutro pogrzeb Wujka…
Czy miałem do zdjęć sprzed dwóch lat zaglądać tylko raz w tygodniu? Skłamałem. Odkrywam je na nowo. Na dodatek niektóre z nich widzę pierwszy raz. To te, które mi podarowali Gunia i Piracki. Dziś w galerii właśnie takie wspomnienia. Ktoś z czytelników napisał, że takie słoneczne zdjęcia pokazywane w listopadzie ratują życie. Mnie też. Tym bardziej, że te pokazują 11 dzień listopada właśnie. Dwa lata temu…
Co będzie jutro? Jutro będzie czwartek. Podganiam, bo w sobotę na kilka dni lecę do Amsterdamu. Tak, to na koncert Melody Gardot. Nie wiem, jak będzie z pisaniem dziennika. Pomyślę o tym jutro…
























Pozostałe wpisy
» Tu Opole! (2026-06-09, 19:54)
» Znowu Samotnia... (2026-06-04, 19:54)
» Wiosna w Miłkowie... (2026-06-02, 19:54)
» Izera... (2026-05-30, 19:54)
» Wietrznie... (2026-05-28, 19:54)
» Asertywność... (2026-05-19, 19:54)
» Przesilenie... (2026-05-16, 19:54)
» Prywatność już nie istnieje... (2026-05-12, 19:54)
» Innym okiem... (2026-05-09, 19:54)
» Mieć głos Barry'ego... (2026-05-05, 19:54)
