Już w domu!

Marek | Blog Marka | 2009-08-07, 15:53

Wszędzie dobrze, ale... Z Melbourne do Bangkoku 8 godzin i 40 minut. Tam półtorej godziny na rozprostowanie kości. Sałatka owocowa. Lot z Bangkoku do Wiednia to dokładnie 10 godzin i 10 minut. Po kolacji (kto je cokolwiek o 4 nad ranem?) padłem. To był raczej letarg, niż sen. Gdyby nie to, że jednak coś mi się śniło, to bym myslał, że nie spałem.Wiedeń o 5.15 też wygląda pięknie. Zwłaszcza, że właśnie wschodzilo słońce, a księżyc w pełni świecił nadal jak szalony. Księżyca misa lśni... Najczęściej wracam z Australii przez Wiedeń. Czuję się tam, jakbym był już w domu. Do Warszawy 8.10 i o 9.30 wylądowałem. Co za radość! Podwójna, bo na bazarku nabyłem podgrzybki. Znaczy wróciłem w samą porę. Za 3 godziny Lista w Zlotych. Zapraszam...

Pozostałe wpisy
» Black Water... (2024-05-18, 19:54)
» Kimberley... (2024-05-16, 19:54)
» Sanborn... (2024-05-14, 19:54)
» Przyjemny upał... (2024-05-11, 19:54)
» Fasola... (2024-05-09, 19:54)
» Księża Góra... (2024-05-07, 19:54)
» Jakuszyce i okolice... (2024-05-04, 19:54)
» Czwartek jak sobota... (2024-05-02, 19:54)
» Czarnooki... (2024-04-27, 19:54)
» Lokalne fioletki... (2024-04-25, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN