Lavendulova...
Śpiewała Hana Hegerova na płycie z 1987 roku. Kiedy rok temu byłem z Piratami w Bridestowe Estate, w Nabowla, niedaleko Launceston, przyznaję, nuciłem sobie tę piosenkę. Dobrze, że nikt nie słyszał. "Tata, nie śpiewaj!". Tak mówi mój chrześniak Filip do swego ojca Adama. A ja tam lubię sobie pośpiewać. Prawie tak, jak pospać. Ostatniej nocy śniła mi się grupa Plastic. Ciekawe dlaczego?
Tak, szykujemy z Balonem płyty na 30 lecie Listy Trójki. Kawał roboty, kawał wspomnień, kawał czasu... A jeszcze do tego, a w zasadzie przede wszystkim 50tka Trójki. Oj, będzie się działo. 2012. To będzie rok, dobry rok. Oby! Za niskie dziś ciśnienie, za dużo deszczu ze śniegiem. Zima, tak wiem. Narty i te sprawy... A ja właśnie rok temu byłem na Tasmanii. Jutro poleciałem do Melbourne, a potem dalej. Uluru, King's Canyon. Miejsca ulubione. Tak, będę wspominał. Dziś moje zdjęcia z lawendą. Zapraszam... Prawie nie mogę uwierzyć w to, co widzę, ale tak było.































Pozostałe wpisy
» Australia 14 raz! (2026-02-11, 19:54)
» Ferie zimowe... (2026-01-29, 19:54)
» Australia Day... (2026-01-27, 19:54)
» Nowe miasto... (2026-01-24, 19:54)
» AO... (2026-01-22, 19:54)
» Jeden film... (2026-01-20, 19:54)
» Misiowie puszyści... (2026-01-17, 19:54)
» To ziemia... (2026-01-15, 19:54)
» Kolorowe Porto... (2026-01-13, 19:54)
» Adelajda... (2026-01-08, 19:54)
