Pałace, piękne pałace...
To było we czwartek. Boże Ciało. Kiedyś ten dzień był zawsze gorący i słoneczny. Teraz wszystko jest inaczej. Nawet pogoda nam nie sprzyja. Od rana siąpił deszcz. Co robić w taki dzień? Pałace w tamtych okolicach są dobre na wszystko. Znaczy na taką pogodę na pewno idealne. To było najlepsze rozwiązanie. Wybraliśmy dwa. Staniszów i Wojanów. Zupełnie inne, ale oba robią wrażenie.
Deszcz, deszcz, deszcz… Staniszów jak widać zjawiskowo piękny w deszczu. Wnętrza ciepłe, przytulne. Kawa pyszna, a z ciast szarlotka albo sernik. Polecam… Właśnie otwarty Dom Kawalera – w sam raz dla mnie, Starszego Kawalera. „A może by tutaj zostać…” pomyślałem. No tak, ale Lista, Markomania, Szklarska, „Las”. Trzeba będzie wrócić. „Powrotów nie będzie…”. A to już Hej, ale nie zawsze się sprawdza.
Wojanów tuż za rogiem. W słońcu pałac wygląda chyba okazalej, za to ogrody… boskie! Chciało mi się zakrzyknąć: jak dobrze, że pada.
Lunch w „Kaprysie”. Pół porcji flaków i carpaccio. Na lody z gorącymi malinami tym razem nie zostało miejsca. Za dużo jedzenia! Na każdym kroku. W restauracjach trzeba od razu prosić o „doggie bag”. Jak w Ameryce. Oj, będzie co „zrzucać” podczas ćwiczeń cielesnych po powrocie do normalności. Zrzuci się…
Powrót do hotelu i zdjęcia jak z filmu o „Gorylach we mgle”. Darek zapytał, kiedy z tej mgły wyjdzie King Kong. Nie wyszedł. Wyszedł za to Duch Gór. Ale to już zupełnie inna historia.
























Pozostałe wpisy
» 10 lat temu... (2026-10-13, 19:54)
» Calvi na plaży (kliszy)... (2026-10-10, 19:54)
» Józefów... (2026-10-03, 19:54)
» Ajaccio... (2026-10-01, 19:54)
» Erbalunga... (2026-09-27, 19:54)
» Porto... (2026-09-22, 19:54)
» Porta, jeden film (2026-09-19, 19:54)
» Co by tu... (2026-09-17, 19:54)
» Było lato... (2026-09-12, 19:54)
» Ale za to kliszowe... (2026-09-10, 19:54)
