06.06.16

Marek | Blog Marka | 2016-06-06, 19:54

Nie chce być inaczej. Góry Błękitne są błękitne. Zawsze to zależy od pogody, ale olejek eukaliptusowy uwalnia się pewnie także zimą. Pachnie pięknie... Nadaje błękit górom. Zdjęcia na dziś to właśnie Blue Mountains. Miejsca ulubione. Leura i okolice. 4 marca 2007 roku. Jestem tam prawie zawsze, kiedy zaniesie mnie do Sydney. Autostradą z miasta do gór to mniej niż 100 kilometrów. Bliziutko, jak na Australię. Rzut beretem...



No to ogłosiło, że tegoroczny Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu był sukcesem. I nową jakością. O psia kość, ale jakość! Nie chce mi się komentować, bo i tak mam za wysokie ciśnienie… No niech sobie był. Ja mam w pamięci „swoje festiwale”. Policzyłem i wychodzi mi, że byłem na co najmniej dziesięciu. A w 2012 to nawet z Arturem Andrusem… W zasadzie mam tylko dobre wspomnienia. Średnich staram się nie pamiętać. W 1979 roku (chyba?) rozmawiałem z Krysią Prońko (wtedy jeszcze była dla mnie Panią Krystyną). Pamiętam, że błysnąłem pytaniem: „Wczoraj zaczął się tu sezon. Co Pani zaśpiewa w Opolu?”. Wiedziałem, że to będzie piosenka „Jutro zaczyna się tu sezon”. Genialna. Zbigniewa Jaremki (muzyka) i Małgorzaty Maliszewskiej (tekst). No właśnie, wtedy konferansjerzy tak zapowiadali piosenki festiwalowe. Teraz aktorzy udają, że zapowiadają. A miałem nie krytykować! W „tamtych czasach”, co to były takie okropne, w amfiteatrze, na jego koronie można było kupić towary luksusowe. Na przykład piękne szkło, wyroby lokalne, ale także smaczną kiełbaskę z rożna. Nie z grilla. Nie było wtedy takiego pojęcia. Niby było okropnie, ale jednak we wspomnieniach jest ładnie i bogato. Najlepsze jednak wspomnienia festiwalowe mam z telewizji. Znaczy z jej oglądania. Nie było buzerów i bajerów, sesemesów i innej nowoczesności, ale Artyści na ogół nie fałszowali i pięknie śpiewali. Takie na przykład Alibabki. „Bez nich ani rusz”. Oj, długo bym mógł wspominać… Na przykład przy winie.
Wino na dziś: 2012 Cuvee Juveniles Torbreck, Barossa Valley, South Australia. Chyba nawet lepsze od sobotniego, bo tamto było korkowe, a to zakręcane. Jestem fanem zakręcanych…
Muzyka na dziś: „Ultimate Manilow” Barry Manilow i Boston – Boston. Bo zamykam „Radio California”. Może w czwartek coś więcej napiszę… Skłamałem, bo w czwartek publikujemy brudnopisy.
Pogoda na dziś: cudowna! Krokowanie w taką pogodę, to sama przyjemność. Dźwignąłem czternaście tysięcy. Jak dobrze, że nie musiałem oglądać meczu Naszych z Litwą. Za to jutro na śniadanie zjem kanapki z chleba przywiezionego z Wilna. Tak, jest taki prawdziwy i smaczny. Kolega przywozi. Dostawa bezpośrednia… Samopomoc koleżeńska. Jakoś trzeba sobie radzić.

06.06.1606.06.1606.06.1606.06.16
06.06.1606.06.1606.06.1606.06.16
06.06.1606.06.1606.06.1606.06.16
06.06.1606.06.1606.06.1606.06.16
06.06.1606.06.1606.06.1606.06.16
06.06.1606.06.1606.06.1606.06.16
06.06.1606.06.1606.06.1606.06.16
06.06.1606.06.1606.06.1606.06.16
06.06.1606.06.1606.06.1606.06.16

Pozostałe wpisy
» Koniec świata... (2017-09-23, 19:54)
» Czytanie jest ważne... (2017-09-21, 19:54)
» W deszczu, w słońcu... (2017-09-18, 19:54)
» Kompot wieloowocowy... (2017-09-16, 19:54)
» Australijczyk... (2017-09-14, 19:54)
» Babie lato... (2017-09-11, 20:02)
» September Morn... (2017-09-09, 19:54)
» Opole... (2017-09-07, 19:54)
» Żeby już do szkoły... (2017-09-04, 19:54)
» Pod jesień... (2017-09-02, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN