Lionel...

Marek | Blog Marka | 2013-06-20, 19:19

Piętnaście lat temu, kiedy wyszła płyta "Time" rozmawiałem z Lionelem Richie. Pamiętam, że zacząłem od tego, że czas dobrze Go traktuje. Powiedział: to geny. I dalej, że na 100 urodziny Babci kupił Jej gazetę sprzed 100 lat. Babcia powiedziała: wiesz wnusiu, przyjdzie taki czas, że jedne urodziny będziesz miał we wtorek, a następne w czwartek. Dziś czwartek - Lionel właśnie dziś ma urodziny. Zdrowia! Gdyby dziś nie było tak gorąco...




... to bym wypił Jego zdrowie tą wódką z trawką, którą Artysta tak u nas polubił. To już zupełnie inna historia, ale pewnie i do niej kiedyś wrócę.
Upał! Sami chcieliśmy, więc się cieszymy. Dwa litry wody dziennie, bo woda jest pyszna. Ciągle nie jadłem w tym sezonie dobrych truskawek, a tu już zaraz będą pyszne czereśnie i mirabelki. I dobrze.
Mam na imię Marek. Jestem uzależniony... Od dostępu do internetu. Wczoraj mi go zabrało. Byłem jak bez ręki. Tak, to już choroba. Ale nie chcę z nią walczyć. Jakieś uzależnienie trzeba mieć. I jeszcze jedno. Nie mogę żyć bez muzyki. Dziś dotarła do mnie "paczka" z Polskich Nagrań. Wszystko dzięki jubileuszowi Haliny Frąckowiak. 50 lat minęło? To nie jest możliwe, ale daty na to wskazują. 50 piosenek na 50 lecie na 3 płytach w jednym pięknym opakowaniu. No i wróciły wspomnienia, bo są w zestawie takie piosenki, których od lat nie słyszałem. Przypomniała mi się oczywiście Lista Przebojów "Studia Rytm". Tak, to były te właśnie czasy. Kartki pocztowe po 40 groszy. Polska piosenka: Halina Frąckowiak, zagraniczna dowolna. Tak głosowała cała moja klasa w 2 LO w Zduńskiej Woli. A jadąc na rajd śpiewaliśmy sobie "Nie tą drogą". Nie pamiętałem, że w piosence "Słońca moje słońca" solo na gitarze grał Zbyszek Hołdys. I niech mi ktoś powie, że wspomnienia nie są fantastyczne?
Jutro w Liście Przebojów Trójki premiera nowej piosenki Edyty Bartosiewicz. Dotrzymała słowa! Będzie płyta. I niech mi ktoś powie, że nasze czasy... No, żebym tylko tutaj nie przesadził. Głosowanie na listę trwa do piątku w samo południe. Proszę o tym nie zapominać, bo można stracić z listy ulubioną piosenkę.
Zdjęcia jeszcze raz z Varanasi (październik 2011). A w sobotę chyba wrócimy do Australii. Tylko we wspomnieniach. Tam już zima. A zima tam zielona. A do nas puka lato? Dziś, kiedy było spokojnie, słonecznie, trochę wietrznie, to aż mnie skręcało, że nie idę z Jakuszyc przez Samolot do Orlego. Przyjdzie i na to czas. Dobrych chwil i radości...

Lionel...Lionel...Lionel...Lionel...
Lionel...Lionel...Lionel...Lionel...
Lionel...Lionel...Lionel...Lionel...
Lionel...Lionel...Lionel...Lionel...
Lionel...Lionel...Lionel...Lionel...
Lionel...Lionel...Lionel...Lionel...
Lionel...Lionel...Lionel...Lionel...
Lionel...Lionel...Lionel...Lionel...
Lionel...Lionel...Lionel...Lionel...

Pozostałe wpisy
» Lubię wracać... (2018-11-13, 19:54)
» Wolny dzień... (2018-11-12, 19:54)
» Taj Mahal... (2018-11-10, 19:54)
» Turnau... (2018-11-08, 19:54)
» Walls... (2018-11-05, 19:54)
» Lipcopad... (2018-11-03, 19:54)
» 7 lat temu... (2018-11-01, 19:54)
» Cukierek albo psikus? (2018-10-31, 19:54)
» Rocky Mountain High... (2018-10-30, 19:54)
» Czas zimowy... (2018-10-29, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN