Śnieżka...

Marek | Blog Marka | 2016-09-20, 19:54

To było jakieś 10 lat temu. Wczesna jesień... Poszliśmy we trzech na Śnieżkę. Gienek, Leszek i ja. Podejście ciężkie. Na górze mieliśmy nocleg. Ale wieczorem jeszcze zjechaliśmy do Czech. Pec Pod Śnieżką. Małe miasteczko i kilka restauracji. Wszędzie coś zjedliśmy, bo pysznie i tanio. Noc krótka. Obudziło mnie słońce w oczy. Wspominałem już tę wyprawę na blogu, w marcu 2009. Pospałem jeszcze na drugim boku. Słońce zniknęło...




Po śniadaniu mieliśmy iść. Na Szrenicę przez Śnieżne Kotły. Piękna, cudowna trasa. Ale nie w deszczu! Im więcej piliśmy piwa (rano?), tym bardziej padało. Jednak poszliśmy. Pogoda była cudowna – chwilami. Zmoczyło nas 7 albo 8 razy. Nie pamiętam. Pamiętam, że kiedy moczyło nas następny raz powiedziałem, że ja już tutaj zostaję w tej wiacie. Leszek postraszył mnie zapaleniem płuc, więc szliśmy dalej. Po deszczu wychodziło słońce i wtedy było przepięknie! Osiem godzin na trasie? Szkoda, że nie liczyłem kroków. W schronisku na Szrenicy wypiliśmy piwo. Udało się! Do schroniska na Hali już tylko kilka minut. Ale kiedy tam zobaczyłem następną chmurę deszczową, odmówiłem dalszego marszu. Jak dobrze, że Jurek z Kamieńczyka mógł po nas podjechać. W Szałasie w Kamieńczyku zjedliśmy kaszankę i kiełbasę z rusztu. Nigdy wcześniej, nigdy później już takiej nie jadłem. Niebo w gębie. Dziarski pięćdziesięciolatek. Dałem radę… A wieczorem basen i sauna w hotelu. Rano nie było chyba nawet zakwasów. Miewało się kondycję…
Ot takie wspomnienia, bo zdjęcia na dziś to właśnie z tamtego czasu. I ten cudowny zachód słońca na Śnieżce. A może wspomnienia zawsze są piękne?
Wino na dziś: Chris Hill Full Circle Barossa Valley Old Vat Shiraz 2014, McLaren Vale, South Australia. 14.8%
Płyta na dziś: Barbra Streisand Encore – Movie Partners Sing Broadway. AGAIN? Warto wybrać wersję bogatszą o 4 piosenki, bo… cuda! Zwłaszcza „Losing My Mind” i „I Didn’t Know What Time It Was” z Chrisem Botti’m na trąbce. No i “Fifty Percent”, w której przez telefon słychać męża Barbry – Jamesa Brolina. Barbra jest genialna. Głos jak 40 lat temu. Jak Ona to robi?
A jaki to był dziś dzień? Ładny… Kompot na dziś: węgierka, jabłko, gruszka, „jeszcze jakaś inna, duża śliwka”. Ale smak wyraźnie gruszkowy. Perłowy…
Za dwa tygodnie będę już w samolocie z Doha do Sydney.

Śnieżka...Śnieżka...Śnieżka...Śnieżka...
Śnieżka...Śnieżka...Śnieżka...Śnieżka...
Śnieżka...Śnieżka...Śnieżka...Śnieżka...
Śnieżka...Śnieżka...Śnieżka...Śnieżka...
Śnieżka...Śnieżka...Śnieżka...Śnieżka...
Śnieżka...Śnieżka...Śnieżka...Śnieżka...
Śnieżka...Śnieżka...Śnieżka...Śnieżka...
Śnieżka...Śnieżka...Śnieżka...Śnieżka...
Śnieżka...Śnieżka...Śnieżka...Śnieżka...

Pozostałe wpisy
» Ten złodziej czas... (2017-05-25, 19:54)
» Pan Zbyszek... (2017-05-22, 19:54)
» Porcelana... (2017-05-18, 19:54)
» Rabarbarowy... (2017-05-15, 19:54)
» Dzień otwarty... (2017-05-13, 19:54)
» Maślaki... (2017-05-11, 19:54)
» Biathlon... (2017-05-10, 19:54)
» Wyjątkowo zimny maj... (2017-05-04, 20:20)
» Majówka... (2017-05-01, 19:54)
» Przedostatnie... (2017-04-29, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN