dziś Mamy Dzień Taty...

Marek | Blog Marka | 2016-06-23, 19:54

Mój Tato zmarł 24 grudnia 1993 roku. Moja Mama odeszła 25 kwietnia 2015 roku. Byli najlepszymi Rodzicami. A ja miałem piękne i wspaniałe dzieciństwo. Zawsze będę ich pamiętał... Zdrowia i radości dla wszystkich Tatów. Dzień Ojca, a jaki gorący? Dla mnie na dodatek bardzo, bardzo intensywny. A i tak nie wszystko zdążyłem zrobić. Kroki tak... Czytelnik może zapytać, czy chodzenie nie jest nudne. Nie! Każdego dnia jest inaczej. I o to chodzi...




W tym chodzeniu. To tak jak ze Szklarską. Nie nudzi Ci się chodzić ciągle tymi samymi trasami w Górach Izerskich? Też nie… Bo za każdym razem jest inna pogoda. I to mi wystarcza. Mam tam co najmniej kilkanaście ulubionych spacerówek, a jadę zwykle tylko na kilka dni. To jak ma mi się znudzić? Poza tym ja lubię powtarzalność.

BRUDNOPIS

„Hobart, stolica Tasmanii. Pierwszy raz byłem tam z Anką i Edkiem z Melbourne. Styczeń 1998 roku. Pojechaliśmy na „objazdówkę”. Fantastyczny czas… Objechaliśmy wyspę dookoła. Najpierw płynęliśmy promem Spirit Of Tasmania z Melbourne do Davenport. Od wieczora do rana. Miało kołysać, więc z Anką łyknęliśmy takie tabletki typu „głupi Jaś”. Niepotrzebnie, bo nie za bardzo kołysało. Ale dobrze się spało. W Davenport po śniadaniu poszedłem do… fryzjera. Nie zdążyłem tego zrobić w Polsce. Potem świąteczny czas w Melbourne. Gdzieś trzeba obciąć włosy przed wakacjami, prawda? W dziesięć dni dookoła wyspy. Spaliśmy w TassVillas. Fajna sprawa, bo jedzie się od miasta do miasta i szuka się jakby tego samego miejsca, żeby się zatrzymać. Launceston, Swansea, Hobart, Port Arthur, Strahan… I wszystko po drodze, bo tam „po drodze” jest chyba najładniej. Kiedy weszliśmy do hotelu w Hobart i włączyłem radio, serwis informacyjny podawał w głównych wiadomościach, że „Truly Madly Deeply” duetu Savage Garden był właśnie na pierwszym miejscu Billboardu w Stanach Zjednoczonych. To była najważniejsza wiadomość dnia. Ładne, ale po co coś takiego pamiętać? Bezwiednie. Nie da się usunąć z pamięci. Australia kocha swoich artystów. Są tam ikonami. Australian Icon. To może być Kylie Minogue, Olivia Newton John, Nick Cave, Sherbet, Midnight Oil, AC/DC, Missy Higgins… Długo by wymieniać. Ikonami są także miejsca i produkty. Nie muszę wspominać o Sydney Opera House, ale ikoną jest także na przykład Vegemite. To taka pasta do smarowania chleba. Smakuje trochę jak kostka rosołowa, ale oni tam to uwielbiają. Od dziecka… Mnie się nie udało uzależnić. Ale może jeszcze wszystko przede mną? Uzależniłem się za to od wina, ale o tym innym razem.
Na zdjęciu Hobart. Samochody sugerują lata 70. Ale miałem światło! Z cyklu „wszyscy wyjechali z miasta”. W porcie. Byłem w tym miejscu kilka razy, ale nigdy później nie udało mi się złapać takiej chwili…”.

Wina na dziś nie będzie. Za gorąco. Za to jest szklaneczka Jameson Irish Whiskey. Kiedy pierwszy raz leciałem do Indii w 1984 roku kolega poradził, żebym na lotnisku kupił butelkę whiskey. Zapytałem, czy „na handel”? Powiedział – kup dwie. Jedną sprzedasz, a druga będzie na odkażanie. Mała szklaneczka rano przed myciem zębów, mała wieczorem po myciu zębów. Stosowałem, bo w tamtym klimacie whiskey dobrze robi. Dziś też to działa… Wyrównuje temperaturę. Chyba…
Zdjęcia: Hobart. 1998 i 2001. Pierwsza podróż z Anką i Edkiem, druga – sam na 3 dni. Bilet samolotem z Melbourne do Hobart z hotelem w cenie. Fantastycznie. Wtedy poznałem na Salamanca Market Jacka Kapelusznika.
Muzyka na dziś: po kolejnym przesłuchaniu nowej płyty Benjamina Biolay’a wrzuciłem do odtwarzacza muzyczną ścieżkę dźwiękową do obrazu „Quand J’etais Chanteur”. Śpiewa tu głównie Gerard Depardieu. 2006 rok, znaczy 10 lat minęło. Nieźle śpiewał… A potem wszystko sobie popsuł. C’est La Vie.

dziś Mamy Dzień Taty... dziś Mamy Dzień Taty... dziś Mamy Dzień Taty... dziś Mamy Dzień Taty...
dziś Mamy Dzień Taty... dziś Mamy Dzień Taty... dziś Mamy Dzień Taty... dziś Mamy Dzień Taty...
dziś Mamy Dzień Taty... dziś Mamy Dzień Taty... dziś Mamy Dzień Taty... dziś Mamy Dzień Taty...
dziś Mamy Dzień Taty... dziś Mamy Dzień Taty... dziś Mamy Dzień Taty... dziś Mamy Dzień Taty...
dziś Mamy Dzień Taty... dziś Mamy Dzień Taty... dziś Mamy Dzień Taty... dziś Mamy Dzień Taty...
dziś Mamy Dzień Taty... dziś Mamy Dzień Taty... dziś Mamy Dzień Taty... dziś Mamy Dzień Taty...
dziś Mamy Dzień Taty... dziś Mamy Dzień Taty... dziś Mamy Dzień Taty... dziś Mamy Dzień Taty...
dziś Mamy Dzień Taty... dziś Mamy Dzień Taty... dziś Mamy Dzień Taty... dziś Mamy Dzień Taty...
dziś Mamy Dzień Taty... dziś Mamy Dzień Taty... dziś Mamy Dzień Taty... dziś Mamy Dzień Taty...

Pozostałe wpisy
» Zamach w Barcelonie... (2017-08-17, 20:02)
» Biurko... (2017-08-14, 19:54)
» Zamek Czocha... (2017-08-12, 19:54)
» Dzwonek Karkonoski... (2017-08-10, 19:54)
» Byłem w Nowym Jorku... (2017-08-09, 20:02)
» WodaWodaWoda... (2017-08-03, 19:54)
» Upał i prawdziwki... (2017-07-31, 19:54)
» Styx... (2017-07-29, 19:54)
» All Things Must Pass... (2017-07-27, 19:54)
» Badach... (2017-07-24, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN