Ukryte Jezioro

Marek | Blog Marka | 2008-09-03, 17:18

Do Hidden Lake wybraliśmy się późnym popołudniem 22 sierpnia. Kiedy dziś patrzę na te zdjęcia, to wydaje mi się, że mnie tam nigdy nie było... Zapraszam do galerii. Mam chyba jakieś słabsze dni. C'est la vie... Tak, lubię nadużywać tego powiedzenia. Mam nadzieję, że po słabszych przyjdą te lepsze. Wczoraj w Smooth Jazz Cafe nie pojawiła się moja audycja z nowościami płytowymi z Chicago, bo palec nie nacisnął przycisku "start". Bywa... Mała strata, krótkie łzy. Tak, to już kiedyś też było.

Byłem pewien, że tym razem jetlag mnie nie potrzyma, a jednak. Od 3 dni budzi mnie o 4 nad ranem. Gorzej jest jednak, kiedy wracam ze Stanów. Powroty z Antypodów jakoś dzielniej znoszę. Nie, nie, nie (było 3 razy)… Australii nie będzie w 2008. Znaczy ja tam nie lecę. Takie postanowienie, kiedy Święty Mikołaj mnie o nie zapytał. Wprawdzie mam słabą silną wolę, ale nie do tego stopnia. Piraci kuszą, ale muszę być twardy. Jak… nie pamiętam kto.
Na bazarku cuda. Prawdziwki po 25 złotych za kilogram. Nie robaczywe. Podgrzybki po 14. „Moje grzybobrania”! Kiedyś lubiłem chodzić po lesie, teraz już nie mam takich swoich sekretnych miejsc, jakie miałem w Szadku. Przy okazji „Kocham łódzkie” w lokalnej TVP w Łodzi na antenie będzie 13 września w porze Teleekspresu. To wiadomość dla tych, którzy mają dostęp. Szczupak donosi, że wyszło pięknie. Mam nadzieję… Ale prawy, drugi, trzeci! Tak się krzyczało w lesie. Teraz wystarcza mi bazarek. Mrożę na zimę. Będzie pachniało grzybami… Latoś bardziej podchodzą mi podgrzybki. Smaczne i tak pachną. Jesienią. Zatrwian na zimę już kupiony. Jabłka zaczynają smakować jak prawdziwe. Pojawiły się węgierki. „Boys Of Summer” Henleya grają w tubie. No jesień! Jak nic. No to się w nią zagłębiam…
3 słowa w sprawie Hidden Lake. Już byliśmy prawie po dniu w górach. Jak dobrze, że Edyta naciskała, że musimy to zobaczyć. Do Logan Pass dotarliśmy jakoś po 16. Wycieczka, żeby zobaczyć Ukryte Jezioro trwa około 2 godzin. Ostatnia szansa tego dnia, choć nawet kiedy wracaliśmy byli turyści idący w stronę jeziora. Zmierzch zapada o tej porze roku kolo 21. Światło było pierwsza klasa. A to najważniejsze. Wiało jak diabli. Chwilami bardzo zimno, zaraz potem upał. Resztki słońca tego dnia. Zamykałem i otwierałem oczy z wrażenia. Widoki nie znikały. Pierwsza piątka mojej Ameryki 2008. Powrót do Whitefish nie był łatwy. Byliśmy głodni jak wilcy! A przed nami jakieś 100 kilometrów jazdy. Spóźniona kolacja we włoskiej to było to! Znowu zbyt obfita, ale za to jakie piękne sny potem… O górach. O Hidden Lake.

Ukryte JezioroUkryte JezioroUkryte JezioroUkryte Jezioro
Ukryte JezioroUkryte JezioroUkryte JezioroUkryte Jezioro
Ukryte JezioroUkryte JezioroUkryte JezioroUkryte Jezioro
Ukryte JezioroUkryte JezioroUkryte JezioroUkryte Jezioro
Ukryte JezioroUkryte JezioroUkryte JezioroUkryte Jezioro
Ukryte JezioroUkryte JezioroUkryte JezioroUkryte Jezioro

Pozostałe wpisy
» W Kolorado jestem spalony... (2018-08-18, 19:54)
» Queen of Soul... (2018-08-16, 19:54)
» Jutro Warszawa... (2018-08-15, 02:22)
» Przelewanie czasu... (2018-08-12, 18:18)
» Milczenie... (2018-08-08, 17:17)
» Przeminęło z wiatrem... (2018-08-02, 19:54)
» Kora... (2018-07-30, 19:54)
» Szał Niebieskich Ciał... (2018-07-28, 19:54)
» Upał... (2018-07-26, 19:54)
» Droga, którą jechałem... (2018-07-23, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN