Majówka...

Marek | Blog Marka | 2017-05-01, 19:54

"Delilah", moja ulubiona piosenka o maju. Zaraz potem "Za majem maj". I koniecznie "First Of May". To wszystko dziś piękne grało "do południa". "Niech no tylko zakwitną jabłonie" kończy w tym roku 50 lat. A na koniec audycji przypomniałem "Year Of The Cat". Mój numer jeden dokładnie czterdzieści lat temu... I zawsze znajdzie się słuchacz, który zapyta co to było. Chyba po to właśnie jest radio, prawda? Znowu zapytałem retorycznie.



1 maja 1978 roku zacząłem pracę w Łódzkiej Rozgłośni Polskiego Radia. Wcześniej miałem już kilka dyżurów spikerskich, ale od 1 maja dostałem etat. Znaczy pół etatu. „Jazz z piosenką idą w parze”. Tak, mogłem zapowiadać tego dnia koncert utworów pod takim tytułem. Nic to, byłem tam! Zacząłem zarabiać... Kilka dni później kupiłem sobie koszulę w Modzie Polskiej za 320 złotych. W radiu miałem zarabiać ponad 2000 miesięcznie. Bogacz! Dyżur 1 maja, więc chyba nie wyświetliłem się na pochodzie. Wtedy już mogłem sobie na to pozwolić. Za 10 miesięcy miałem bronić pracy dyplomowej. Ale wcześniej odwiedziła mnie Beppie z Holandii, a następnie pojechałem na wycieczkę rowerowa do Włoch. O tym już tutaj pisałem...
Moja lista przebojów z 1 maja 1978

1. Dust in the Wind – Kansas
2. Fantasy – Earth Wind & Fire
3. Shadow Dancing – Andy Gibb
4. Sometimes When We Touch – Dan Hill
5. Never Let Her Slip Away – Andrew Gold
6. Night Fever – Bee Gees
7. Goodbye Girl – David Gates
8. Can’t Smile Without You – Barry Manilow
9. Boogie Shoes – KC & the Sunshineband
10. The Circle is Small – Gordon Lightfoot
11. This Time I’m in it for Love – Player
12. If I Can’t Have You – Yvonne Elliman
13. I Go Crazy – Paul Davis
14. Diary – Bread
15. I’m Gonna Take Care of Everything – Rubicon

Muszę sobie przypomnieć Lightfoota i Rubicon, bo nie pamiętam.
1 maja 1978 to też był poniedziałek. W nocy zacząłem pisać nieudany wiersz:
„czasem, gdy dotykam tej najgłębiej skrytej myśli, boję się...”.
Niepotrzebnie dziś oglądałem znowu „Forever Young”, za dużo wzruszeń.
Muzyka na dziś: Julia Fordham „Swept” (deluxe edition) 2013. Płyta dodatkowa – świetna! Zawiera między innymi „Loving You” (Minnie Riperton) i „Sweet Little Mystery” (John Martyn).
Wino na dziś – rarytas: Mountadam Eden Valley – The Red (Cabernet Sauvignon Merlot) 1999. South Australia. Już nie ma takich win...





Majówka...Majówka...Majówka...Majówka...
Majówka...Majówka...Majówka...Majówka...
Majówka...Majówka...Majówka...Majówka...
Majówka...Majówka...Majówka...Majówka...
Majówka...Majówka...Majówka...Majówka...
Majówka...Majówka...Majówka...Majówka...
Majówka...Majówka...Majówka...Majówka...
Majówka...Majówka...Majówka...Majówka...
Majówka...Majówka...Majówka...Majówka...

Pozostałe wpisy
» W Kolorado jestem spalony... (2018-08-18, 19:54)
» Queen of Soul... (2018-08-16, 19:54)
» Jutro Warszawa... (2018-08-15, 02:22)
» Przelewanie czasu... (2018-08-12, 18:18)
» Milczenie... (2018-08-08, 17:17)
» Przeminęło z wiatrem... (2018-08-02, 19:54)
» Kora... (2018-07-30, 19:54)
» Szał Niebieskich Ciał... (2018-07-28, 19:54)
» Upał... (2018-07-26, 19:54)
» Droga, którą jechałem... (2018-07-23, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN