WaWroWa...

Marek | Blog Marka | 2015-12-07, 19:54

Do Wrocławia z Warszawy jedzie sie teraz trochę ponad 3 godziny. Szybkim samochodem... Wraca się może trochę dłużej, bo ciemno, ale cała wyprawa na spotkanie na Targach Książki, to było jednak 14 godzin. Z obiadem w Masali. Było cudownie, ale jak dobrze, że już po... Dziękuję za obecność. I wszystkie dobre słowa. Ładny ten Wrocław, ale wieczorem był zupełnie zakorkowany. Wiem idą Święta. Coraz mniej się na nie cieszę...




Jak to PanieMarku? Mniej na święta? Ludzie, w tym ja, się widać zmieniają. Nie daję rady już teraz słuchać „piosenek z dzwoneczkami”, a są stacje radiowe, które grają tak, jakby już za dzień-dwa miało być Boże Narodzenie. Nie trzymam… Słucham więc płyt. Jak dużo słucham! Chyba nigdy wcześniej tak dużo. Nowości i klasyki, bo w zasadzie wszystko mnie cieszy. Klasyki, bo jednak podświadomie szykuję się na Top Wszech Czasów. Zagłosuję chyba w niedzielę. Mamy czas do 28 grudnia. Proszę słuchać i wybierać. Jest w czym. Nie daje rady chodzić do sklepów. Nie będzie w tym sezonie prezentów. Nie mam cierpliwości i ochoty stać w kolejkach. Może uda się kupić coś w sklepach, gdzie nie ma kolejek?
Ponarzekałem na „piosenki z dzwonami”, a płyta na dziś to właśnie taki zestaw:
Silje Nergaard „If I Could Wrap Up A Kiss”. Reedycja poszerzona, wydana właśnie teraz, choć album był nagrany 5 lat temu. Wtedy na niego nie trafiłem. Tym razem to może być jedna z moich ulubionych płyt na ten czas. Uwielbiam śpiewanie Artystki. Są goście, między innymi ikona norweskiej piosenki Karin Krog. Helge Lien cudownie gra na fortepianie. Są piosenki oczywiste, jak „River”, czy „Have Yourself…”, ale jest też wiele utworów dla mnie nowych i po te będę sięgał w audycjach radiowych. Jest radość…
Wino na dziś: Maria Street Vineyard 2011 Shiraz, Barossa Valley, Tanunda, South Australia.
Zdjęcia: jeszcze jedna porcja Tasmanii Pirackiego. W tym Bruny Island. Lipiec 2009. A tam zima akurat. Cudowne światło. Piękne wspomnienia. Trochę nostalgii…
Czasami łapię się na tym, że piosenka sprzed lat złapie mnie na chwilę dłużej. Tak było dziś kilka razy „do południa”, ale najcelniej przy „Nights On Broadway” Bee Gees. Studenckie Radio „Żak”. Trzeci rok studiów. Już bez strachu, że kiedy mnie wyleją, czeka na mnie wojsko. Bułki kupowane w sklepie za Uniwersalem. Z masłem i żółtym serem. Smakowały jak niebo. Tak mało było potrzeba do szczęścia. I całowanie też smakowało, jak niebo… A następnego dnia znowu szliśmy do kina. Studenckie lata. Rozmazałem się…

WaWroWa...WaWroWa...WaWroWa...WaWroWa...
WaWroWa...WaWroWa...WaWroWa...WaWroWa...
WaWroWa...WaWroWa...WaWroWa...WaWroWa...
WaWroWa...WaWroWa...WaWroWa...WaWroWa...
WaWroWa...WaWroWa...WaWroWa...WaWroWa...
WaWroWa...WaWroWa...WaWroWa...WaWroWa...
WaWroWa...WaWroWa...WaWroWa...WaWroWa...
WaWroWa...WaWroWa...WaWroWa...WaWroWa...
WaWroWa...WaWroWa...WaWroWa...WaWroWa...

Pozostałe wpisy
» Porcelana... (2017-05-18, 19:54)
» Rabarbarowy... (2017-05-15, 19:54)
» Dzień otwarty... (2017-05-13, 19:54)
» Maślaki... (2017-05-11, 19:54)
» Biathlon... (2017-05-10, 19:54)
» Wyjątkowo zimny maj... (2017-05-04, 20:20)
» Majówka... (2017-05-01, 19:54)
» Przedostatnie... (2017-04-29, 19:54)
» Wyrwane kartki... (2017-04-24, 20:20)
» Eliane Elias... (2017-04-22, 20:20)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN