Nin...

Marek | Blog Marka | 2016-07-25, 19:54

Smaki z dzieciństwa. Lubię je sobie przypominać. Wiosną, podczas przeziębienia "odkryłem" wodę gazowaną z sokiem malinowym. Smakuje, jak z saturatora sprzed lat. Wczoraj ugotowałem kompot. Wiśnie i papierówki. Pamiętam, że Babcia i Mama wrzucały do gotowania także połówkę wyciśniętej cytryny. Tak dla złamania smaku. To działa... Z tym, że po zagotowaniu wody wyrzucam cytrynę. Nie wiem dlaczego kompot wyszedł z mody...




Nin to małe, trochę senne miasteczko. Niedaleko Zadaru… Byliśmy tam po południu 29 czerwca. Po drodze do Sevidu. Upał… Trzeba pić dużo wody. Gazowana w Chorwacji ma trochę słony smak. Ale znakomicie gasi pragnienie. Powietrze pachnie dojrzewającymi figami i ziołami. Dla mnie to zapach dawnej Jugosławii. Zapach upału w ciepłych krajach. A! Lokalne białe wino jest OK. Czerwone na ogół nie spełniało moich oczekiwań. Bo ja jestem jednak „Australijczyk”.
Wino na dziś: 1838 Reserve Shiraz McLaren Vale 2013, South Australia.
Muzyka na dziś: Ray Wilson “Makes Me Think Of Home”. Jak to? Jeszcze nowsza płyta? A no tak… Artysta tak sobie to wymyślił. Następna dobra, następna piękna. Może znów uda się Go zaprosić do radia na rozmowę. Chyba będzie o czym pogadać, bo teksty piosenek nie są radosne i wesołe… Ze wskazaniem na „They Never Should Have Sent You Roses”. Do posłuchania w czwartkowej Tonacji Trójki.
Obiecane – bardzo proszę. Zestaw piosenek wykonanych przez Lionela na koncercie w Sopocie w czwartek 21 lipca 2016. Kolejność przypadkowa, tak jak mi się przypomniało.

Running With The Night
Penny Lover
Easy (z wykorzystaniem “My Love” Lionela)
Stuck On You
Dancing On The Ceiling
Hello
Angel
Brick House (z wykorzystaniem “Fire” The Ohio Players)
Lady (You Bring Me Up)
Three Times A Lady
Sail On
Say You Say Me
My Destiny
Endless Love
We Are The World
All Night Long
Sto lat, sto lat (dwa razy w wykonaniu publiczności). “Ja nie napisałem tej piosenki” powiedział Lionel. Coś pominąłem?

Moje ulubione zdanie z dzisiejszych doniesień ze świata.
„Australijczycy na widok wioski olimpijskiej w Rio przenieśli się do pobliskich hoteli”. Tak, to już chyba koniec świata. A tak było miło i przyjemnie. A co do dopingu. Kto pamięta jeszcze sportowców NRD? Jakie to wszystko smutne. Wali się w gruzy to wszystko, w co się wierzyło. Ale pewnie i tak „przylepię się do telewizora” jakoś w okolicach 5 sierpnia… Nie planuję w tym czasie żadnych wakacji!
A co do smaków z dzieciństwa. Ciągle szukam prawdziwego chleba…

Nin...Nin...Nin...Nin...
Nin...Nin...Nin...Nin...
Nin...Nin...Nin...Nin...
Nin...Nin...Nin...Nin...
Nin...Nin...Nin...Nin...
Nin...Nin...Nin...Nin...
Nin...Nin...Nin...Nin...
Nin...Nin...Nin...Nin...
Nin...Nin...Nin...Nin...

Pozostałe wpisy
» Poranne ptaszki... (2017-07-22, 19:54)
» Grzybobranie... (2017-07-20, 19:54)
» Komputery... (2017-07-17, 19:54)
» Radio California... (2017-07-15, 19:54)
» Bonifacio... (2017-07-13, 19:54)
» Deszczowy lipiec... (2017-07-11, 19:54)
» Zielona godzina... (2017-07-08, 19:54)
» Sopot trzeci raz... (2017-07-06, 19:54)
» Słoneczny Sopot... (2017-07-04, 19:54)
» Sopot bez słońca... (2017-07-03, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN