Kolorowe Jeziorka...

Marek | Blog Marka | 2011-08-09, 19:09

Już dawno miałem na nie ochotę, ale jakoś się nie składało. W tę niedzielę się udało. Właśnie wtedy, gdy w Szklarskiej lało, nam z Baśką nad jeziorka trafić się udało. Nie leżą pod Częstochową, nie... Ze Szklarskiej trzeba jechać do Jeleniej i dalej w stronę Wrocławia. W Kaczorach trzeba skręcić w prawo i dojechać do Wieściszowic w gminie Marciszów. Słabo oznakowane, ale trafiło tam jednak sporo turystów. Tego dnia nawet z Japonii...



Po ciężkiej i długiej sobocie, delikatna i łagodna niedziela. Posiedzieć w hotelu, popatrzeć w niebo. Będzie padało. Nie będzie padało. Latte poranna will do! Za tydzień urodzinowa kawa u Aliny. Już się cieszę... Tak, jednak u Aliny kawa najlepsza. Od lat. Jeszcze z czasów Amsterdamu. A może wtedy tak bardzo mi smakowała, bo u nas piło się plujkę, która jakoś prawie zawsze była trochę kwaśna. Kwaśny... No właśnie. Nie być kwaśnym - jechać z Baśką na poszukiwanie "kolorowych jeziorek". Uciekać od deszczu. Kiedy myśmy cieszyli się pięknymi widokami, w Szklarskiej jednak lało. Jestem szczęściarzem. Miałem piękny tydzień z genialną pogodą do łażenia po górach i fotografowania. Podglądać naturę, podsłuchiwać świat. Wakacje są cudownym czasem. A to dopiero jedna trzecia... Wracam ze Szklarskiej jutro. Znaczy jutro, czyli w poniedziałek, czy jutro, czyli w środę? A kto to wie. Samolot i tak będzie opóźniony. I dobrze. Przynajmniej zdążę dojechać na lotnisko. Z wrocławskiego lotniska na autostradę łatwo wyjechać, z autostrady chyba nie ma zjazdu na lotnisko. Taka nasza krajowa specjalność. Po co ułatwiać. Zaraz, zaraz... Miałem być pozytywny. Jestem. Podgrzybki i papierówki na bazarku! Usłyszałem ostatnio, że cukier z owoców nie jest zdrowy. To jak z tym jedzeniem owoców pięć razy dziennie? Codziennie! Aaaa... I jeszcze słyszałem, że odrzutowce rozpylają coś nad nami, żeby było nas na świecie coraz mniej. Strach się bać. Zjem więc jednak podgrzybki w śmietanie (cholesterol!!!), a potem ze dwie papierówki. Smaki dzieciństwa. Tego się jednak będę trzymał.
Londyn... nie wiem co się dzieje. Nie rozumiem. Następny koniec świata?
p.s. bałem się posłuchać nowych płyt moich ulubieńców Barry'ego Manilowa i Richarda Page'a. Niepotrzebnie się bałem.

Kolorowe Jeziorka...Kolorowe Jeziorka...Kolorowe Jeziorka...Kolorowe Jeziorka...
Kolorowe Jeziorka...Kolorowe Jeziorka...Kolorowe Jeziorka...Kolorowe Jeziorka...
Kolorowe Jeziorka...Kolorowe Jeziorka...Kolorowe Jeziorka...Kolorowe Jeziorka...
Kolorowe Jeziorka...Kolorowe Jeziorka...Kolorowe Jeziorka...Kolorowe Jeziorka...
Kolorowe Jeziorka...Kolorowe Jeziorka...Kolorowe Jeziorka...Kolorowe Jeziorka...
Kolorowe Jeziorka...Kolorowe Jeziorka...Kolorowe Jeziorka...Kolorowe Jeziorka...
Kolorowe Jeziorka...Kolorowe Jeziorka...Kolorowe Jeziorka...Kolorowe Jeziorka...

Pozostałe wpisy
» George Michael... (2017-06-24, 19:54)
» Jeszcze jedno lato... (2017-06-22, 19:54)
» Fleetwood Mac... (2017-06-19, 19:54)
» Suzanne Vega... (2017-06-17, 19:54)
» Russell Falls... (2017-06-14, 19:54)
» Lecimy do Hobart... (2017-06-12, 19:54)
» Piknik Australijski... (2017-06-10, 19:54)
» Kurki... (2017-06-08, 19:54)
» Zimno/ciepło... (2017-06-05, 19:54)
» Stadion Narodowy... (2017-06-03, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN