Życie nas unosi jak liście wiatr...

Marek | Blog Marka | 2008-02-18, 17:20

Sam tego tak ładnie nie wymyśliłem. Alina ostatnio mnie zapytała, kiedy przestałem pisać wiersze. Wiersze, duże słowo. Te moje nieudanki... Sprawdziłem. Ostatni mały i bez rymu powstał pod koniec 1999 roku. Moja dzisiejsza "robota" na tej stronie ma zmotywować Dragan do wpisu w Jej dzienniku. Dziennik? Coś MISIE wydaje, że na nic moje pisanie, no ale jak już tutaj jestem...

C’est La Vie. Lubię używać tego zdania. „Takie jest życie”. Przypadkiem… I tego będę się trzymał. Moje takie po prostu jest. Mieszkając w Szadku marzyłem o wyjazdach na koniec świata. Jak byłem „taki malutki” brałem jaśka (to kwadratowa poduszka z poszewką w maki), podpiwek (to taki pyszny napój robiony przez moją Mamę) i szedłem na koniec świata. Żegnałem się z całą rodziną, oni lamentowali… Ten koniec świata był na końcu ulicy. Wracałem i znów miałem najpiękniejsze dzieciństwo. Ale w szkole podstawowej już wiedziałem, co będę robił przez całe życie.
Świat jest piękny i to jest najważniejsze. Udaje mi się podglądać i podziwiać wiele najwspanialszych miejsc na ziemi. Na przykład Meksyk. To dziś w galerii zdjęć. Powtarzam, że lubię wracać w miejsca, które lubię. W Meksyku byłem tylko ten jeden raz. Kwiecień 1997 roku. Nie ciągnie mnie, żeby tam wrócić. I nawet nie wiem dlaczego tak jest. Tam znalazłem najbardziej przyjazną wodę i plażę na świecie. W Acapulco. Rewelacja… Do dziś pamiętam. Jednego dnia kąpałem się 11 razy. Nigdy i nigdzie, wcześniej i później tak nie było. No, ale mnie nie ciągnie i już! Ciągnie mnie na Antypody (przypominam postanowienie na 2008 rok: nie lecieć do Australii). Tego też się będę trzymał. Jak to dobrze coś postanowić. Wprawdzie mam słabą silną wolę, ale w tym przypadku może się udać. Wycieczka do Meksyku była cudowna i intensywna. Dużo zwiedzania, ale i sporo odpoczywania na plaży. Wtedy jeszcze lubiłem poleżeć plackiem na słońcu, przysnąć nawet trochę. Tym bardziej, że kelnerzy prześcigali się w przynoszeniu Corona Beer, albo nawet Margerity. Życie… Na nowo odkrywam te miejsca, bo w czasach fotograficznej nowoczesności wszystkie negatywy „przerzucam” na dyski. Jak bym tam był pierwszy raz. Przede wszystkim Indie, Tajlandia, Singapur, Malezja, Nepal… W połowie lat 80 zdjęcia się wywoływało na innym papierze, żeby nie powiedzieć gorszym. Mam jeszcze całą kolekcję slajdów… O tym też trzeba będzie pomyśleć. Ocalić od zapomnienia. A przy okazji zrobić z tym wszystkim porządek. Człowiek obrasta we wspomnienia. Nie wszystkie są warte przechowywania. Właśnie z dużą częścią takich „przydasiów” ostatnio się rozstaję. Często przypadkiem… Kiedy się wyprowadzałem z poprzedniego mieszkania, duże pudło pamiątek zostało na balkonie. Na chwilę… Miałem po nie wrócić, ale nie zdążyłem. Wylądowały na śmietniku historii… Już teraz mi nie żal, choć były tam między innymi zeszyty z notowaniami Listy Przebojów „Studia Rytm”. „C’est la vie”.

Życie nas unosi jak liście wiatr...Życie nas unosi jak liście wiatr...Życie nas unosi jak liście wiatr...Życie nas unosi jak liście wiatr...
Życie nas unosi jak liście wiatr...Życie nas unosi jak liście wiatr...Życie nas unosi jak liście wiatr...Życie nas unosi jak liście wiatr...
Życie nas unosi jak liście wiatr...Życie nas unosi jak liście wiatr...Życie nas unosi jak liście wiatr...Życie nas unosi jak liście wiatr...
Życie nas unosi jak liście wiatr...Życie nas unosi jak liście wiatr...Życie nas unosi jak liście wiatr...Życie nas unosi jak liście wiatr...
Życie nas unosi jak liście wiatr...Życie nas unosi jak liście wiatr...Życie nas unosi jak liście wiatr...Życie nas unosi jak liście wiatr...

Pozostałe wpisy
» Jutro Warszawa... (2018-08-15, 02:22)
» Przelewanie czasu... (2018-08-12, 18:18)
» Milczenie... (2018-08-08, 17:17)
» Przeminęło z wiatrem... (2018-08-02, 19:54)
» Kora... (2018-07-30, 19:54)
» Szał Niebieskich Ciał... (2018-07-28, 19:54)
» Upał... (2018-07-26, 19:54)
» Droga, którą jechałem... (2018-07-23, 19:54)
» Wilgotność... (2018-07-19, 19:54)
» Eukaliptus... (2018-07-16, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN