Jazda przez 3 stany

Marek | Blog Marka | 2008-08-15, 06:12

To był długi dzień i jak widać skończył się rankiem dnia następnego. Już piątek... Wczoraj rano wystartowaliśmy z O'Hare w Chicago do Salt Lake City w Utah. Lot trwał jednak krócej, niż pisałem. Trzy godziny. Na lotnisku wynajęliśmy samochód i przejechaliśmy prawie 300 mil do Jackson. To już w pobliżu Yellowstone Park. Jazda była piękna, bo widoki po drodze takie, że dech zapiera...

Sekcja fotograficzna wysiadała przy każdym pięknym widoku, znaczy za każdym zakrętem. Niesamowite... Ta droga trochę mi przypominała Nową Zelandię, ale tylko trochę. Największą pasjonatką fotografii w naszej grupie jest Edyta. Na dodatek jest "koniara", a tutaj konie stoją na pastwiskach na co drugim zakręcie. Jesteśmy wszyscy na wakacjach. Donikąd nam się nie spieszy. No to podróż trwała ponad 8 godzin. Taka podróż na 300 zdjęć. Przynajmniej w moim przypadku. Jak dobrze, że mam kilka kart pamięci i codziennie ładuje baterie. Po drodze jakiś mały lunch, jeszcze w Mieście Słonego Jeziora, pyszna kawa w Logan i suszony Buffalo (bizon) oraz Elk (taki bardzo duży jeleń, pewnie, że jeleń, jeśli dał się złapać...) u Pana, który mówi, że sam to robił. Tak, dostanie MISIE od fanów "bezmięsa", ale trzeba wszystkiego próbować. Tak, jak kiedyś próbowałem rosół z żyrafy w Kenii. Do Jackson dotarliśmy już po zmroku i za karę nie mogliśmy znaleźć naszego miejsca leżakowania. Za to okazało się, że jest fantastyczne. Na 4 noce. Jutro ruszamy do Yellowstone Park.
Zapomniałem napisać wcześniej, że podglądam Igrzyska Olimpijskie w Pekinie. Z mieszanymi uczuciami. Nie tylko dlatego, że nasi nie brylują, ale przede wszystkim dlatego, że Amerykanie pokazują igrzyska przez pryzmat sukcesów własnych sportowców. Jeśli ona są na pierwszym i drugim miejscu, to nie mówią już nawet kto jest na trzecim. No tak mają. Są bardzo dumni z sukcesów swoich. Już wiem nawet co i ile je Michael Phelps. Niby mi to nie przeszkadza, ale wiem to codziennie. Dobra, nie kapryszę... W końcu jestem na wakacjach i ciesze się nimi jak dziecko. Takie trochę już starsze dziecko.
3 stany, bo z Utah wjechaliśmy do Idaho, a potem także do Wyoming. Jak tu pięknie. A Stany Zjednoczone są chyba nawet większe, niż myślałem...

Jazda przez 3 stanyJazda przez 3 stanyJazda przez 3 stanyJazda przez 3 stany
Jazda przez 3 stanyJazda przez 3 stanyJazda przez 3 stanyJazda przez 3 stany

Pozostałe wpisy
» Koperek do bigosu? (2018-01-20, 19:54)
» Komunikat... (2018-01-18, 19:54)
» Dolores... (2018-01-15, 19:54)
» Aspen, Colorado... (2018-01-13, 19:54)
» Wegetariańskie... (2018-01-11, 19:54)
» Słońce w Warszawie... (2018-01-08, 19:54)
» Król Jeden... (2018-01-06, 20:02)
» Australia... (2018-01-04, 19:54)
» Nowy Rok albo Top... (2018-01-01, 19:54)
» Sylwester... (2017-12-31, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN