A na plaży...

Marek | Blog Marka | 2014-05-29, 19:54

Mi się marzy. No przecież byłem miesiąc temu w Sopocie! Tak, też było cudownie. Z przeziębienia wychodzę do dziś. Ale nigdy mnie tak szybko i skutecznie nie przeziębiło, jak kiedyś w grudniu. Tuż po przylocie do Melbourne. Tam było 30 stopni Celsjusza. Jeździliśmy samochodem, w którym Edziu robił 16. Jazda i wysiadka, jazda i wysiadka. Klimatyzowane galerie handlowe. Fryzjer, bo w kraju nie zdążyłem. I się załatwiłem. Na amen...





W dwa dni z tego wyszedłem, bo jak tu chorować na wakacjach? Ale pamiętam tamten katar i ból gardła. To się właśnie może powtórzyć, bo dwa dni temu było plus 30 w Warszawie. A dziś rano mój samochód pokazał 9 stopni. Czy to początek lata? "To nie są tanie rzeczy!". Już miałem apetyt na majowe prawdziwki albo kurki. Deszcz spadł, ale teraz musi być ciepło, żeby coś urosło. Pogodyni mówili, że to się zmieni do jutra, dziś mówią, że do następnego wtorku. Zaczekamy... W sobotę po Markomanii jadę na Piknik Naukowy. Na Stadion Narodowy. Mój kolega Pekał mówi, że jestem tam częściej, niż nasza reprezentacja w piłkę kopaną. Fakt! Tak jakoś wyszło. Ale za to za tydzień będę w Polskiej Akademii Nauk. Znowu piknik? I to już czerwcowy... Na razie poproszę o głosy na jutrzejszą Listę. Sześciu nowości, jak tydzień temu, to nie będzie, ale i tak widzę, że zapowiada się ciekawie. Wczoraj promocyjne spotkanie w sprawie "Radioty" w Hard Rock Cafe w Warszawie. Jak to dobrze brzmi! Pierwszą Hard Rock Cafe odwiedziłem w Londynie. Tam gdzie narodził się ten pomysł. Był rok 1986? Jakoś tak. Potem były: Amsterdam, Paryż, Chicago, Nowy Jork, Vancouver, Toronto, Melbourne, Sydney, Surfers Paradise, Queenstown, Nairobi, Acapulco. A może więcej... Wszędzie zamawiam Chicken Fingers Tupelo Style. Okazuje się, że w Warszawie też można zamówić! Polecam...
Zdjęcia z plaży wykonali Gunia & Piracki. Sydney, w marcu 2006 roku. Blue Bottle, czyli "niebieska butelka" to plaga na plażach. Parzydełko. Trzeba uważać, bo kiedy się pływa w oceanie, a nawet w basenie przy morzu, to można się na to nadziać. Boli... parzy. Ta natura...
Przed moją kolejną wyprawą na koniec świata jeszcze dwie "wyjazdowe" Listy. Z Brzezin koło Łodzi (czerwiec) i Wałcza koło Lipia (BTW lipiec). Jutro Lista z Myśliwieckiej. Pojutrze Stadion Narodowy. Żebym tylko o tym wszystkim pamiętał. Pamięć mnie zawodzi. Przypadłość starszaka. Monia - przepraszam. Ostatnio udzieliłem wywiadu portalowi senior.pl. W jakim portalu pan dziś jest? W jeansie...

A na plaży... A na plaży... A na plaży... A na plaży...
A na plaży... A na plaży... A na plaży... A na plaży...
A na plaży... A na plaży... A na plaży... A na plaży...
A na plaży... A na plaży... A na plaży... A na plaży...
A na plaży... A na plaży... A na plaży... A na plaży...
A na plaży... A na plaży... A na plaży... A na plaży...
A na plaży... A na plaży... A na plaży... A na plaży...
A na plaży... A na plaży... A na plaży... A na plaży...

Pozostałe wpisy
» Pada... (2017-08-19, 19:54)
» Zamach w Barcelonie... (2017-08-17, 20:02)
» Biurko... (2017-08-14, 19:54)
» Zamek Czocha... (2017-08-12, 19:54)
» Dzwonek Karkonoski... (2017-08-10, 19:54)
» Byłem w Nowym Jorku... (2017-08-09, 20:02)
» WodaWodaWoda... (2017-08-03, 19:54)
» Upał i prawdziwki... (2017-07-31, 19:54)
» Styx... (2017-07-29, 19:54)
» All Things Must Pass... (2017-07-27, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN