Melody...

Marek | Blog Marka | 2012-05-24, 19:54

Mam nowy album Melody Gardot "The Absence" od rana. Chciałem jednak zaczekać na spokój wieczora, żeby pierwszy raz posłuchać tej muzyki. Warto było czekać! Płyta ze znaczkiem Trójki, tak bardzo się z tego cieszę. Trzeba popierać "muzykę ze znakiem jakości". Jak to dobrze, że zdarzają nam się takie chwile. Warto na nie czekać. Nawet latami. A wczoraj: miasta na K - Katowice. Spotkanie w bibliotece. Znaczy z czytelnikami...




Biblioteka Śląska robi wrażenie. Wspominałem już kiedyś, że spotkania z czytelnikami - słuchaczami w bibliotekach zawsze się udają. Tak było i wczoraj. Dziękuję... Wspomnienia tylko miłe. Lubię się spotykać. Szkoda, że na więcej nie mam czasu. Takie dwugodzinne spotkanie to dla mnie 12 godzin z czasu, którego jakby coraz mniej. Wyjechałem z domu o 11.20, godzinę przed odjazdem pociągu, bo bałem się, że strajk taksówkarzy będzie przeszkodą w dojechaniu na dworzec kolejowy. Nie był, więc jeszcze kawakawa. Pycha. W przedziale z sympatycznym małżeństwem austriackim. Wracali do siebie, do Wiednia. Niemiecki - austriacki jest łagodniejszy. Myślę o języku. Tak jakbym był w Wiedniu. Ile już mnie tam nie było? Kiedyś to się jeździło do dentysty do Wiednia. Andrzej - pozdrowienia! Załatwiałem to zwykle w drodze powrotnej z Australii. Tak było. W Katowicach pociąg był o 15.15. 8 minut spóźnienia. Na dworcu spotkałem Dr.Zapałę. Spotkanie w Śląskiej od 17 do 19. Jak w zegarku. Żeby zdążyć na powrotny pociąg o 19.50. Zdążyłem, ale pociąg spóźniło o pół godziny. Zawsze coś! Nic to, miałem dzień oczyszczania, znaczy dzień bez jedzenia. Godzina 23. Jest Warszawa. Lubię wracać...

Trochę mnie rozczarowała wiadomość, że producentem nowej płyty Melody Gardot nie będzie Larry Klein. Dlaczego? Może dlatego, żeby nie nagrywać drugiej części tego albumu? Kiedy usłyszałem "Mirę" wiedziałem, że nie może być źle. "The Absence" to moja płyta! 11 na 11 piosenek. Nie bardzo czekałem na wesołą muzykę Melody. Ona powinna śpiewać jednak takie piosenki, jak "So We Meet Again My Heartache". I śpiewa... Premiera albumu u nas w poniedziałek 29 maja. Ale proszę jej szukać w sklepach już jutro. Warto... W połowie roku mam moją ulubioną "Płytę Roku"? Kto wie...
Zdjęcia na dziś: znowu jeden dzień w Zachodniej Australii. 3 listopada 2007 roku. Wiosna Panie i Panowie!
Wino na dziś: (miała być Australia, a jest...) Hartenberg Stellenbosch Shiraz 2007 (dobry rok!) South Africa. Jak dobrze, że Holendrzy wyjechali kiedyś do Afryki. Dostępne na naszym rynku. Jak dobrze, że wino u nas coraz popularniejsze. Na zdrowie!
Jutro lp3, proszę nie zapominać o głosowaniu na listę, także maybe na Melody?

Melody...Melody...Melody...Melody...
Melody...Melody...Melody...Melody...
Melody...Melody...Melody...Melody...
Melody...Melody...Melody...Melody...
Melody...Melody...Melody...Melody...
Melody...Melody...Melody...Melody...
Melody...Melody...Melody...Melody...
Melody...Melody...Melody...Melody...

Pozostałe wpisy
» Światło... (2017-10-20, 03:33)
» Downtown... (2017-10-18, 05:05)
» Deszczowa pułapka... (2017-10-15, 19:54)
» Ringo... (2017-10-14, 08:28)
» Miasto, które nigdy nie zasypia... (2017-10-13, 07:57)
» Powrót do Vegas... (2017-10-12, 07:07)
» Page... (2017-10-10, 06:46)
» W drodze... (2017-10-09, 22:22)
» Ogród Bogów... (2017-10-08, 05:55)
» Colorado... (2017-10-07, 05:55)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN