Skoki...

Marek | Blog Marka | 2015-02-26, 19:54

Dobrze, że prawie niczego nie da się tutaj przewidzieć. To w sporcie chyba jest najpiękniejsze. I dlatego lubimy kibicować najlepszym. Lubię stosować hasło "co innego widzisz, co innego słyszysz". Patrzę w telewizor, ale od wczoraj słucham nowej płyty Stevena Wilsona "Hand. Cannot. Erase".Lubię się tak zasłuchać, zapaść, odciąć od świata zewnętrznego. Zdarza mi sie to niezbyt często, radość więc tym większa, że jest! Świetny album...



Pan Seweryn jest mistrzem! Pan Kołderka tym razem nie dał rady, ale też świetny. A nasi? Będzie dobrze. Następnym razem. Nie zawsze jest niedziela. Jestem kolekcjonerem. O płytach już pisałem. O znaczkach pocztowych i hotelówkach chyba też. To z dzieciństwa. Odkąd latam samolotami, kolekcjonuję… łyżeczki z linii lotniczych. Tylko te prawdziwe. Czy to jest kradzież, czy kolekcjonowanie? Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Po prostu biorę jedną na pamiątkę. Chyba warto, bo mam łyżeczki linii lotniczych, które już nie istnieją. Na przykład Ansett. Wewnętrzne linie australijskie. Latałem nimi zawsze z Melbourne lub Sydney do Hobart na Tasmanii. Lauda Air też latałem. Przez Wiedeń do Australii. Wiedeń… Piękne miasto. Dawno mnie tam nie było. A kiedyś latałem tam do dentysty. Nic na to nie poradzę, że Andrzej z Opola przeniósł się do Wiednia. Załatwiałem sprawę „po drodze”. Zwykle przy powrocie z Australii. Byłem taki wymęczony lotami, że nawet nie trzeba było znieczulać. Siadałem na cztery godziny i sprawa była załatwiona. Dobrze, że teraz nam już dentystę w Warszawie… Czasy się zmieniają. Wino też. To już nie to, co z roczników 2003, 2004. Trzeba było wtedy kupować, kupować, kupować! No tak, ale moja lodówka przechowuje góra 30 butelek…
Wino na dziś: Jardim Do Bofim (Garden Of Good End), 2011 McLaren Vale, Cabernet Sauvignon, South Australia. Bo ciągle „życie jest za krótkie, żeby pić słabe wino”. CabSav ma klasę. I ten smak…
Zdjęcia na dziś: Bruny Island. 28 lipca 2014 roku. Odsłona druga… Chyba będą jeszcze następne.
Poproszę o głosy na Listę!
Album Stevena Wilsona to dla mnie lata 70. Choć płyta wychodzi właśnie teraz. Ja słyszę tutaj dawny Yes, Genesis, EL&P. Rozpływam się. Pędzę pendolino…

Skoki...Skoki...Skoki...Skoki...
Skoki...Skoki...Skoki...Skoki...
Skoki...Skoki...Skoki...Skoki...
Skoki...Skoki...Skoki...Skoki...
Skoki...Skoki...Skoki...Skoki...
Skoki...Skoki...Skoki...Skoki...
Skoki...Skoki...Skoki...Skoki...
Skoki...Skoki...Skoki...Skoki...
Skoki...Skoki...Skoki...Skoki...

Pozostałe wpisy
» Wyrwane kartki... (2017-04-24, 20:20)
» Eliane Elias... (2017-04-22, 20:20)
» Biblioteka... (2017-04-20, 19:54)
» Stolica Australii... (2017-04-18, 20:20)
» Wielki Piątek... (2017-04-14, 19:54)
» Trzy tygodnie temu... (2017-04-13, 20:02)
» Deszczowa środa... (2017-04-12, 19:54)
» Zalatany... (2017-04-10, 19:54)
» Pięć razy śledź... (2017-04-03, 19:54)
» 55 (2017-04-01, 20:20)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN