Broome...

Marek | Blog Marka | 2016-08-25, 19:54

David Foster w Warszawie! 5 i 6 września. Będę na konferencji prasowej związanej z Jego wizytą w naszym kraju. Wszystkiego się dowiem, o wszystkim napiszę i opowiem. Bo David Foster to jeden z moich największych muzycznych bohaterów. Od ponad 40 lat. Płyty na dziś: David Foster - wszystko, co mam. Pewnie do rana nie zdążę ze słuchaniem... Lato wróciło. Słońce tak pięknie grzeje. Zamykam oczy i łapię je. Będzie na później...




Ostatniej nocy śniłem Cradle Mountain. Nasypało pełno śniegu i droga do jeziora była zamknięta. No i ja tam wtedy byłem! W rzeczywistości byłem. Lubię takie sny… Nigdy mi się nie śniła plaża w Broome. Bo co tu śnić. Plaża, po prostu plaża. Ale znowu jedna z najpiękniejszych jakie widziałem. I bardzo fotogeniczna. Zdjęcia na dziś to właśnie z Broome. Lipiec 2009 roku.

BRUDNOPIS

„Broome. Ostatni przystanek przed Kimberley National Park. Miasto na plaży. Znowu? Kolega mi zwrócił uwagę, że na moich zdjęciach z Australii jest głównie… woda. Fakt. Może dlatego, że jest tam tak bardzo potrzebna, pożądana, cenna. Jeszcze z dziesięć lat temu mocno ją tam oszczędzano. Pisali, mówili, że Australia ma niecałe 30% zapasu wody. Nie wolno było podlewać ogródków, myć samochodu na podjeździe do domu. To się chyba zmieniło. Sam widziałem Argyle Lake, największy na świecie „magazyn słodkiej wody” zbudowany sztucznie przez człowieka. Robi wrażenie. Broome… To także jedno z moich ulubionych miejsc. Dlaczego? Nie umiem powiedzieć. A „rowerzysta na tle wycieczki na wielbłądach” to jedno z moich ulubionych zdjęć. Broome w lipcu to upał, a przecież lipiec to w Australii zima. Jakieś 30 stopni Celsjusza w dzień. Ot, taka jest Australia. Jeśli rzuci Was do Broome, proszę nie przegapić pubu Matso’s. Dobre jedzenie, ale przede wszystkim piwo z mango, które tam właśnie lokalnie produkują. Nie umiem opisać jego smaku, ale jest znakomite. Mango… tylko w Australii tak smakuje. Bardziej mango, czy avocado? Nie umiem zdecydować. Oba brać! W Broome są bardzo ekskluzywne hotele, a potem to już tylko dzicz! Ale jaka piękna…”

Te zdjęcia w dzisiejszym albumie to z mojego pierwszego tam pobytu. Pięć lat później znów się tam pojawiłem. Może było nawet piękniej? Chyba niemożliwe. Lepszy hotel, bliżej plaży, to fakt. Ale za drugim razem nie miałem tego kabelka do aparatu, to mi trochę psuło humor.
Dziś się z tego śmieję. A raczej po prostu uśmiecham do wspomnień.
Wino na dziś: Two Hands 2013 Bella’s Garden Barossa Valley Shiraz, South Australia. Prawie jak Possum z 2004 roku. Ktoś mądry powiedział, że szkoda życia na picie niedobrego wina. Ten Pan miał rację!
Barry Gibb „In The Now” ma teraz 70 głosów. To za mało na poczekalnię Listy Trójki.
Do zestawu płyt na dziś dorzuciłem Steviego Wondera „Journey Through The Secret Life Of Plants”. No geniusz!
PS: znowu będę oglądał „Raport Pelikana”…

Broome...Broome...Broome...Broome...
Broome...Broome...Broome...Broome...
Broome...Broome...Broome...Broome...
Broome...Broome...Broome...Broome...
Broome...Broome...Broome...Broome...
Broome...Broome...Broome...Broome...
Broome...Broome...Broome...Broome...
Broome...Broome...Broome...Broome...
Broome...Broome...Broome...Broome...

Pozostałe wpisy
» Przedostatnie... (2017-04-29, 19:54)
» Wyrwane kartki... (2017-04-24, 20:20)
» Eliane Elias... (2017-04-22, 20:20)
» Biblioteka... (2017-04-20, 19:54)
» Stolica Australii... (2017-04-18, 20:20)
» Wielki Piątek... (2017-04-14, 19:54)
» Trzy tygodnie temu... (2017-04-13, 20:02)
» Deszczowa środa... (2017-04-12, 19:54)
» Zalatany... (2017-04-10, 19:54)
» Pięć razy śledź... (2017-04-03, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN