Zielona...

Marek | Blog Marka | 2016-03-17, 19:54

Dzień Świętego Patryka. W Irlandii byłem tylko jeden raz. Wrzesień 2014 roku. Tuż po powrocie z Australii. I bardzo mi się tam podobało. W zasadzie wszystko... Także sklepy z płytami, bo już chyba nigdzie poza Dublinem nie ma Tower Records. A to moje najwspanialsze wspomnienia zakupowe z Londynu, Nowego Jorku, Chicago... I komu to przeszkadzało? Wyspa zielona. To powspominajmy ją na zdjęciach. Zapraszam...



Dziś w Warszawie było przedwiośnie. Poszedłem do Łazienek. Zrobiłem i kroki, i zdjęcia. Pięknie było. Zdjęcia pokażę tutaj następnym razem. Bo dziś Irlandia Zielona. Trafiłem wtedy trzy dni bez deszczu. Brawo ja! Dublin piękny. A dzień poza miastem zjawiskowy. Nie da się tego pokazać na zdjęciach, niestety. Za to może się przyśnić. Co ja tak ciągle o tych snach? Bo lubię w nie uciekać. Często są bardziej kolorowe, niż to co za oknem. Kolekcjonuję te sny i obrazy, ale pewnie nie da się tego nigdy pokazać. Trzeba endżojować! I to właśnie robię… Słucham albumu Irlandczyka Gavina Jamesa „Bitter Pill”. Taki trochę między Edem Sheeranem i Samem Smithem. Otworzyli obaj szansę dla innych śpiewaków. Gavin – rocznik 1991. Rudy… Nieźle kombinuje. Polecam… Zwłaszcza piosenkę "Nervous".
Do tego dwie szklaneczki Jamesona, Irish Whiskey. Bo zielona i ma słodycz w drugim smaku. Na zdrowie! Dla wszystkich solenizantów i jubilatów. Taki dziś dzień. No i ostatni dzień głosowania na Top Bowiego. Jest lepiej… Stan na teraz: pięć i pół tysiąca głosujących. A do południa jutro musi być jeszcze lepiej. Będę przypominał o oddawaniu głosów jutro w elpetrójce. Za tydzień napiszę moją ulubioną dwudziestkę piosenek Artysty. W Szczecinie młody człowiek zapytał mnie o ulubiony album Davida. I w zasadzie nie wiem, który bym wybrał. Pomyślę o tym jutro…
PS: bazarek. Na moim pojawiła się wczoraj młoda kapusta kiszona. Jak to, już teraz? Pani powiedziała: no tak! Kupiłem, zjadłem, smaczna… Nie wiem ile w niej chemii, a ile warzywa, ale smakuje jak wiosna. Z dzieciństwa pamiętam smak gruszki zjedzonej w styczniu. Nie wiem, jak była przechowywana całą zimę, ale przetrwała. Była zjawiskowo pyszna. Tu zaszła zmiana. Teraz gruszki konferencje można zjeść chyba o każdej porze roku. Są smaczne… Polecam posolone i z kawałkiem sera pleśniowego. Złamanie smaków. Tak lubię. Na zdrowie…

Zielona...Zielona...Zielona...Zielona...
Zielona...Zielona...Zielona...Zielona...
Zielona...Zielona...Zielona...Zielona...
Zielona...Zielona...Zielona...Zielona...
Zielona...Zielona...Zielona...Zielona...
Zielona...Zielona...Zielona...Zielona...
Zielona...Zielona...Zielona...Zielona...
Zielona...Zielona...Zielona...Zielona...
Zielona...Zielona...Zielona...Zielona...

Pozostałe wpisy
» Jutro Warszawa... (2018-08-15, 02:22)
» Przelewanie czasu... (2018-08-12, 18:18)
» Milczenie... (2018-08-08, 17:17)
» Przeminęło z wiatrem... (2018-08-02, 19:54)
» Kora... (2018-07-30, 19:54)
» Szał Niebieskich Ciał... (2018-07-28, 19:54)
» Upał... (2018-07-26, 19:54)
» Droga, którą jechałem... (2018-07-23, 19:54)
» Wilgotność... (2018-07-19, 19:54)
» Eukaliptus... (2018-07-16, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN