No i o to właśnie chodziło!!!

Marek | Blog Marka | 2008-01-21, 17:59

Dziękuję za wszystkie listy. Tak, chciałem Was tylko sprowokować. Pisać, nie pisać? Będę się tutaj pojawiał tak długo, jak Wam i mnie będzie to sprawiało przyjemność. Moja przyjaciółka Alina D. zawsze mi mówi, że trzeba iść do przodu, nie oglądać się za siebie, nie wspominać. Tak staram się robić w naszym branżowym RadioNewsLetterze. Ale tutaj? To moja strona, mogę więc robić to, na co mam ochotę. A ja lubię wspominać...

Piszą Państwo, że za mało radości (a te tańce na plaży?), że za mało o przyszłości (jutro o 14 dostanę Złoty Medal!), że tylko wspomnienia (jak to ustaliliśmy już nie raz, wspomnienia są najpiękniejsze…). Na razie niczego więcej nie oczekujcie. A może to sprawa zdjęć z Antypodów? No tak, mam ich jeszcze sporą przygarść. Wszystkie cudowne. Będę się nimi dzielił. Ale już zaraz Bieg Piastów w Jakuszycach. Pewnie przy okazji odwiedzę Szklarską Porębę, Mlądz, okolice… Potem moje wypady do Europy. Będzie o czym pisać. Byłem kiedyś (znowu wspomnienia!) świadkiem na ślubie mojego Kazia (to takie określenie pomocnika przy Liście Przebojów. Kaziu, żebym nie musiał zapamiętywać imion wszystkich… Kaziów, kiedyś wrócę do tematu, skąd to się wzięło.) Najważniejszy Kaziu wyjechał do Francji, potem na Korsykę. Jak to możliwe, że nie pisałem tutaj jeszcze o Korsyce? Nadrobię zaległości… Wracam do ślubu i wesela. Była oczywiście sobota, a w soboty wtedy była Lista. Musiało być dawno temu… Ślub, jak ślub. Wesele, jak wesele. Jakiś czas później zostaliśmy zaproszeni z Jolą – świadkową, na oglądanie filmu z uroczystości. Trwał chyba ze dwie godziny. Dla rodziny i znajomych pewnie rewelacja… Kiedy teściowa po prezentacji filmu powiedziała: „takie ładne, może obejrzyjmy jeszcze raz?”. Wstaliśmy z Jolą i wyszliśmy, bo tego dnia mieliśmy jeszcze „KUPĘ innych zajęć”. Gdybym przesadził ze zdjęciami, poproszę o znaki!
Dziś jest Blue Monday. Brytyjski uczony na podstawie wieloletnich badań ustalił, że to najgorszy dzień roku. Samobójstwa, depresje, załamania psychiczne i te sprawy. Starałem się więc być dla siebie dobry. W radiu zagrałem „Jożina z bażin” (jest w zestawie do głosowania na listę…). Kupiłem jabłka lobo (uwaga! kończą się…). Na obiad grzyby, a na koniec dnia Quartetto McLaren Vale Shiraz 2001! Bez komentarza, bo to najwyższa półka. Giełda wprawdzie pikuje w dół, ale who cares! Zdrowie najważniejsze, życzę więc zdrowia, przede wszystkim Babciom (w tym Alinie D.!!!). Dzień Babci, ale już jutro Dzień Dziadka. Znowu będzie powód do świętowania. Dziadkowie trzymajmy się! Pada… pada deszcz. No to dziś w galerii deszczowa Tasmania. Kilka moich pierwszych wypraw na Antypody, to było słońce, słońce, słońce… Myślałem, że ichnim latem tak jest zawsze. Aż zdarzyła się Tasmania w deszczu i chłody w Melbourne. Nigdzie tak nie wymarzłem! No chyba, że na Nowej Zelandii podczas Tangariro Crossing. Zdjęcia pochodzą z przepięknego Parku Narodowego Cradle Mountain.

No i o to właśnie chodziło!!!No i o to właśnie chodziło!!!No i o to właśnie chodziło!!!No i o to właśnie chodziło!!!
No i o to właśnie chodziło!!!No i o to właśnie chodziło!!!No i o to właśnie chodziło!!!No i o to właśnie chodziło!!!
No i o to właśnie chodziło!!!No i o to właśnie chodziło!!!No i o to właśnie chodziło!!!No i o to właśnie chodziło!!!

Pozostałe wpisy
» Jutro Warszawa... (2018-08-15, 02:22)
» Przelewanie czasu... (2018-08-12, 18:18)
» Milczenie... (2018-08-08, 17:17)
» Przeminęło z wiatrem... (2018-08-02, 19:54)
» Kora... (2018-07-30, 19:54)
» Szał Niebieskich Ciał... (2018-07-28, 19:54)
» Upał... (2018-07-26, 19:54)
» Droga, którą jechałem... (2018-07-23, 19:54)
» Wilgotność... (2018-07-19, 19:54)
» Eukaliptus... (2018-07-16, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN