Babie lato...
Jeden dzień, a jaka różnica? Jednak przyszła jesień... Chyba już trochę wyczekiwana. Niech będzie piękna. Gdyby nie odwiedziny Pirackiego, to pewnie bym nie był na Starówce, nie zlapałbym resztek lata w Łazienkach. A tak - mamy to! Zdjęcia w Parku Łazienkowskim zrobione we wtorek. A dziś? Ładny był piątek. Rano elpetrójka z piosenką dnia w wykonaniu Edyty Bartosiewicz. Mnie "Lovesong" bardzo się podoba. A publiczności? Zobaczymy na Liście Trójki...
Jesień przyszła, trzeba dobrze jeść. No to mielone. Znowu wyszły pyszne. Będzie na cały tydzień. Dziś premiera albumu "Marek i Marek". A płyta na dziś, to Vianney "Idees blanches" (2014). Debiut młodziaka, w wersji poszerzonej o kilka piosenek. W tym mamy piękny duet z Joyce Jonathan. Dobry album, ale ten następny jednak lepszy, a może dojrzalszy? Słuchać koniecznie... A ja wracam do słuchania listy. Piotrek zagrał z archeo "Red, Red Wine" UB40 mówiąc, że pewnie się na dziś przyda... U mnie Block 24, Coonawarra Cabernet Sauvignon 2008, Australia. Dziesięć lat temu wino było lepsze... Jutro Markomania bez gości, znaczy będzie 100% muzyki. Zapraszam... Pięknej jesieni!























Pozostałe wpisy
» Kangaroo Island... (2026-03-10, 19:54)
» Młoda kapusta... (2026-03-07, 19:54)
» Wave Rock... (2026-03-03, 19:54)
» Dwie plaże w Adelajdzie... (2026-02-28, 19:54)
» Kolorowe życie... (2026-02-26, 19:54)
» Słone jeziora... (2026-02-24, 19:54)
» Podróż w czasie... (2026-02-21, 19:54)
» Parada słoni... (2026-02-19, 19:54)
» Zacznijmy od Pinnacles... (2026-02-17, 19:54)
» Australia 14 raz! (2026-02-11, 19:54)
