Coś nie tak ze zdjęciami. Gunia miała rację, zmniejszanie osłabia efekt. Na razie nie umiem sprawić, żeby zdjęcie 25 mega wyglądało tak samo dobrze jako "znaczek pocztowy". Zawsze coś... Ale poza tym OK. Dziś Sushi, jutro "chińczak". I oczywiście podgrzybki + pomidory. Sezon trwa... Nie przeszkadza mi, że jesień za rogiem. Chodzenie będzie przyjemniejsze. Jak dobrze, że jutro niedziela socjalna...
(Dalej…)
ale za to kliszowe będą piękne i gotowe już w sobotę! Korsyka na kliszy jest jeszcze piękniejsza i bardziej kolorowa. Jak to możliwe? Staroczesność... Nie tylko ja wracam do robienia zdjęć tradycyjnym aparatem... Nowa/stara moda? A może lubimy wracać do wspomnień? Lubimy... Jeszcze lato, ale już trochę jesieni za oknem. Robienie kroków to znowu przyjemność. A na bazarku, jak w lesie. Numer jeden to podgrzybki. Codziennie, aż do końca sezonu...
(Dalej…)
Zawsze wymarzona... Samolot z Warszawy do Nicei spóźniony i mamy nocleg w innym hotelu. Hotel w Ajaccio skasował z karty, hotel w Nicei też. Mieliśmy szczęście, bo na poranny lot do Ajaccio jeszcze były miejsca. Ostatnie... Będzie dobrze, smacznie, nie za gorąco. To ostatnie się nie sprawdziło. Ponad 20 stopni w nocy, ponad 30 w dzień. Tydzień w piekarniku na własne życzenie? OK, było cudownie, bo taka jest Korsyka... Coś z ryb? Dorada...
(Dalej…)
Dwa tygodnie w lutym, tydzień we wrześniu. To dużo? Może zdarzą się jeszcze jakieś "króciaki" jesienią? Na pewno Jakuszyce. Planowałem być tam kilka razy w tym roku, ale jakoś czas chyba ostatnio inaczej płynie... Może "Samotnia"? Jakoś dobrze mi z domową codziennością i coraz trudniej mnie namówić na wyjazdy. Cały świat żegna Dolly Parton. Mijamy... Dziś pierwszy raz udało mi się kupić podgrzybki. Będzie jajecznica. Zdjęcia kliszowe - Australia 2026...
(Dalej…)
Prawie zawsze przychodzi niespodziewanie... Kilka dni temu 31 stopni, kilka dni później 13 (odczuwalna 11). Jesień idzie? To ja od niedzieli zrobię sobie kilka dni wakacji. Trochę późno? Lubię wrzesień... "September Morn" przypomnę w tym roku z tygodniowym spóźnieniem. Juka stojąca latem na balkonie - przetrwała wywrotkę. Po wakacjach, znaczy pewnie w październiku wróci do mieszkania. Jacuś (imię juki)? Aleś wyrósł... Zdjęcia - Glenelg w lutym...
(Dalej…)
Jest inaczej... O 5 rano 21 stopni - nie da się spać. Godzinę później 18 stopni (odczuwalna 12). Wiatr rządził... Czy moja piękna i okazała juka, która stała latem na balkonie przetrwała przewrotkę? Jeśli nie, to się ją zutylizuje. Coraz mniej mi się to wszystko podoba. Dobrze, że śliwka mieszaniec jest już pyszna. Świetnie idzie z kawałkiem sera camembert... W albumie zdjęć - New Delhi. Na lunch butter chicken i salty lassi. Znowu? Ale za to smacznie...
(Dalej…)
Dwa dni temu po długiej i ciężkiej chorobie zmarł Quirino. Uwielbiałem Jego pizzę z grzybami leśnymi... Wioletka mówiła, że jestem jedynym klientem restauracji, który z Warszawy przyjeżdża na lunch do Cieplic. Tak było wiele razy. Wyjeżdżałem z Warszawy w niedzielę około 10. Około 15 zamawiałem pizzę, policzki wieprzowe albo wołowe, ozór.... Tam wszystko było smaczne. Sałatka z cykorii i czerwonego grapefruita ze słodką śmietaną 30% pasowała do wszystkiego... Na zdjęciach Indie 15 lat temu... Czas nie czeka na nikogo.
(Dalej…)
Bazarek Top 5: cukinia, żółta fasolka szparagowa, ogórki gruntowe (na małosolne), brzoskwinie, morele... Chyba nigdy wcześniej taki zestaw mi się nie zdarzył. Zachwycam się kremem z cukinii i fasolki, a jutro będę pierwszy raz smażył cukinie panierowaną... Dam znać, czy się udało. Wieczorem lekkoatletyka, a jutro porządki w płytach CD. "A Cowboy's Work Is Never Done"... A jak dziś radio grało? Nie za smutno? Za dużo pytań...
(Dalej…)
Kiedyś Kolega mi powiedział: "nie przejmuj się tym, na co nie masz wpływu". Tenisa już prawie nie oglądam, lekkoatletykę tylko wtedy, kiedy w zawodach nie biorą udziału "neutralni". Chyba już niczego nie rozumiem. Szkoda czasu na serwowanie sobie stresu. Uciekam do muzyki i zdjęć - wspomnienia. Jutro ma się ukazać nowa płyta Carly Simon (trochę się boję...). A na zdjęciach Pinnacles Desert - sesja poranna. Była jeszcze popołudniowa, też piękna. Wrócę do niej...
(Dalej…)
Marzena i Piotr (Australia w dwa tygodnie) polecieli zobaczyć parki narodowe w Stanach Zjednoczonych... Trochę im pozazdrościłem, zapraszam dziś w fotoalbumie na wycieczkę do Utah. Las Narodowy Dixie, tuż przed Bryce Canyon. Byłem tam we wrześniu 2017 roku. Kurkuma... Piękne miejsce, same dobre wspomnienia. A za oknem? Wreszcie da się oddychać i robić kroki. Jak dobrze, że przede mną dwa leniwe dni. Lubię takie...
(Dalej…)
W ostatnich dniach jestem jak ten miś koala. Ciągle śnięty... 36 stopni (odczuwalna 38) w Perth odbierałem inaczej. Prawie cały dzień w mieście. 36 (38) wczoraj w Warszawie powaliło mnie. Jak obuchem w głowę... Dziś w kuchni tylko małosolne z miodem. Następne słoiki... Wczoraj kompot - jabłko, węgierki, truskawki, czereśnie, wiśnie. Bez cukru, bogato i pysznie. No tak, ale węgierki to już chyba jesień za progiem?
(Dalej…)
Smakował tak, jak wygląda, pyszny! Polecam "Lokal na rybę" na Różanej, ale wcześniej trzeba sprawdzić, czy mają wątłusza "spod lady", bo pojawia się tam rzadko. Taki trochę smaczniejszy dorsz, świetnie idzie z bobem (bez łupinek) i kleksami fety. Jedno co było słabsze, to piątkowy upał. No po prostu piekło! Hortensje kwitną zjawiskowo pięknie. Sezon na czereśnie u Pana Krzysia się skończył, jutro zaczynam sezon na jabłka...
(Dalej…)
Chwilę temu wydawało się, że wojna to może gdzieś tam na końcach świata. Nie u nas... Mamy ją już za progiem. W takie dni, jak dziś dociera do nas, że nic nie jest na zawsze. Że trzeba pamiętać... Muzyka jest pięknym nośnikiem pamięci. Mam nadzieję, że to dziś było słychać. Zapytałem, czy Słuchacz jeszcze czeka na audycje w radiu. Na szczęście czeka... Dziś po burzy była sauna w mieście. Było piekło...
(Dalej…)
Gałązki eukaliptusa (pewnie z Niderlandów), które można kupić w naszych kwiaciarniach pięknie pachną. W dżdżysty dzień uwalniają olejek. Zasuszam je w wazonie i wtedy mogą postać dłużej. Australijski bukiet... Na zdjęciach ciąg dalszy "złotej godziny". Ależ to był dzień! Wczoraj 13 stopni (4 rano), dziś 31- około południa. To nie jest normalne. Normalnie już było... Jutro na lunch wątłusz. Dam znaki, czy smakował jak ten, którego jadłem na Korsyce...
(Dalej…)
a może dwie? Takie chwile się zdarzają, mnie niezbyt często... Hancocks Lookout. Byliśmy tam, bo busz płonął i nie mogliśmy się dostać na Kangaroo Island... Ależ było światło, ależ zachód słońca. Robiłem zdjęcia kliszowe i telefonem. Dziś w albumie te drugie... I będzie ciąg dalszy. Co ja robiłem 8 lat temu? Nie pamiętam. Mógłbym sprawdzić w dzienniku, ale już tam nie zaglądam... "Mówią, że miłość mieszka w niebie".
(Dalej…)
Przeziębienie ogarnięte, ale na koncercie Stacey Kent w Gdyni się "nie wyświetlę". Nie dam rady... Jak dobrze, że udało się z Nią porozmawiać tydzień temu. Stacey z orkiestrą? Na pewno będzie wspaniale... Lubię kolor Australii. Tam zawsze jest pięknie. Zdjęcia z Alligator Gorge, koło Adelajdy. We wspomnieniach nie widać, jaki tam był upał. A było bardzo gorąco. Podobno upały wracają do nas, takie powinno być lato...
(Dalej…)
No to mnie przeziębiło. 3 dni temu 30 stopni, a wczoraj rano 13 - odczuwalna 9... Nie dam się, bo za kilka dni ma być 36, a chorować przy takiej temperaturze - słaba sprawa. Na razie ja słaby... Glenelg, przedmieścia Adelajdy. Piękna plaża, świetne restauracje, cudowne światło. Lato w lutym, tam tak właśnie mają. Komputer "rzuca mi kłody pod nogi", czasem tak ma. Nic nie dało restartowanie. No ale jak widać - cierpliwość popłaca....
(Dalej…)
Tak, jak rok temu. Czy to prawda, że w lipcu u nas pada najwięcej deszczu? Niech pada, jest potrzebny. Tylko dlaczego podczas deszczu na moim osiedlu kosiło trawę? Może chodziło o to, żeby nie pachniało arbuzem. Ale ja lubię ten zapach... Kroki zrobione między deszczami. Na obiad kurki jednak z ziemniakiem, fasolką szparagową i kalafiorem. Kurtki smażone z bobem, pycha... Z zdjęcia "po prostu kolorowe".
(Dalej…)
To te zdjęcia z filmu kliszowego tak mnie nastroiły... Wyglądają, jakbym je zrobił 50 lat temu. Pani w sklepie fotograficznym powiedziała mi dziś - moda wraca... Grupowe pięknie "strzeliła" Jola Jagielska. Dziękuję... Na spacerze było wspaniale. Mam nadzieję, że Patroni są podobnego zdania? Kiedy patrzę, jaka tam jest teraz pogoda, myślę, że wstrzeliliśmy się w samo sedno... A poza tym "niech gra muzyka".
(Dalej…)
Kiedy po drodze zobaczyliśmy jak dużo turystów jest w Szklarskiej Porębie, decyzja była słuszna - jemy w Harrachovie. Pod Jasanem... Smacznie, szybko, sprawnie, polecam... Jak to możliwe, że Szklarska pełna turystów, a Harrachov pusty? Nie wiem... Mielone z kurkami? Smaczne... Pomidory - rewelacja, trzeba korzystać z sezonu. Bazarek Top 5? Pomidory, czereśnie, żółta fasolka, ogórki małosolne, rzodkiewka Carmen. Smacznego...
(Dalej…)
Tym razem było bogato. Miło, sympatycznie i smacznie. Chyba najlepsza "wyjazdówka" od lat... Dziękuję uczestnikom spaceru, przepraszam, że trasa była chyba trochę za długa. Pogodę udało się zamówić - dziś tam już deszczowo. Deszcz potrzebny - niech pada... Knedliki w Harrachovie też pyszne, ale o tym może następnym razem. Naparstnice jak zwykle pięknie kwitną. Cudowne są te moje miejsca ulubione...
(Dalej…)
Kupiłem Mju II. Używany, więc testowałem go w ostatnich dniach. Po australijskich przygodach z poprzednim aparatem (nie wszystkie filmy dało się wywołać), nie chciałem ryzykować. Ten "nowy" chyba jest OK. W albumie zdjęcia z pierwszego filmu... Następne będą strzelane w Jakuszycach i okolicach. W piątek chodzimy w Izerach. Gotowi? Pogoda załatwiona. 24 stopnie i słońce. Rewelacja... Jutro rano w Warszawie będzie 12 stopni (odczuwalna???).
(Dalej…)
Jola i Marcin świętują dziś 40 lecie dnia, kiedy powiedzieli sobie - tak! 40 lat temu i ja z Nimi świętowałem. Dziś "musiałem być gdzie indziej". Ot życie... Wyjechałem z Warszawy, żeby wrócić poniedziałek, a potem wyjechać we czwartek? A miałem ćwiczyć asertywność... Po audycji zgrzeszyłem w "Całej w mące". Jednak jagodzianka. Pyszna! To nie są tanie rzeczy... Może źle pamiętam, ale kiedy byłem małym chłopcem, jagodniki były po 2 złote i 70 groszy?
(Dalej…)
W nocy obudził mnie deszcz... Rano zieleń wyglądała jak lato, woda to życie. Piątek, dzień muzycznych premier. Co znajdę na radarze poza nowym singlem Petera Gabriela? Czereśnie, wiśnie, truskawki, agrest i gruszka konferencja - taki kompot jeszcze smaczniejszy. Gruszka, żeby nie dosładzać. Kurki po 120 złotych za kilogram? Niestety nie wyglądają na "wyrób krajowy". Ale z jajkami są OK. Smacznego... i dużo pomidorów, bo kiedy jeśli nie w sezonie?
(Dalej…)
Świat wygląda inaczej o 5.15... Przez chwilę było nawet 18 stopni. Jutro o tej porannej porze będzie 21. To może 4.30? Jeśli nie można inaczej, trzeba sobie jakoś radzić. Trzeba być twardym, nie miętkim! Kompot truskawkowo agrestowy - pycha. Kwaskowy, jak powidła z filmu "Sex misja". Na zdjęciach dwa najbardziej upalne miejsca, jakie odwiedziłem w Australii w lutym. Pinnacles i Wave Rock. Było piekło... Dla ochłody Lucky Bay na wiodącym.
(Dalej…)
Już piecze! Kroki najlepiej od 5 do 7, przed śniadaniem. Jutro i w niedzielę tak zrobię. Sobota jednak prasująca... Sezon na czereśnie uważam za otwarty. Pan Krzysiu obiecuje, że w przyszłym tygodniu będą już te najlepsze. Cordia? Truskawki mnie nie złapały, czereśnie już tak. No i te pomidory! Mogę jeść trzy razy dziennie... Przeciery na zimę już zamówione. Zima? Teraz na Antypodach. Upalne zdjęcia kliszowe z lutowej Australii...
(Dalej…)
Czuję się, jak w dzielnicy Perth - Fremantle. Tam było 36.6... Z tym, że zaraz potem wracałem do lutego w Polsce. Chcieliśmy lata, to przyszło. Moje kliszowe głównie upalne. Każde zdjęcie, to wspomnienie. Same dobre... Kroki w upale powinny się liczyć podwójnie. Jutro zrobię je świtem bladym, białym ranem. Będą tylko 22 stopnie. Damy radę... Bazarek top5: pomidory (prosto z krzaka...), żółta fasolka, bób, ogórki gruntowe, kalafior. Smacznego...
(Dalej…)
Ma być gorące. Na razie w sobotę i niedzielę. Będę więc kroki robił wcześnie rano, a potem porządki w szafie i szufladach. Kiedyś trzeba... Na pewno znajdę jakieś płyty do oddania w "dobre ręce". Oferta pojawi się w "kieruju" we wtorek. Gorące zdjęcia z lutego. Australia na kliszach Piotra... To tylko kilka miesięcy temu, a wspomnienia już coraz piękniejsze. Kompot z rabarbaru i truskawek - pycha! Czereśnie już za tydzień? Fakt, idzie lato...
(Dalej…)
Niedziela znowu w Opolu, tym razem targi książki... Intensywnie, deszczowo w obie strony. Dziwny ten czerwiec. Dobrze, że pada deszcz. A tęcza przy okazji... Już za tydzień będą czereśnie krajowe, tak mówi Pan Krzysiu. Truskawki latoś mnie nie biorą... Kiedyś nie lubiłem oliwek, tatara, golonki. Dobrze, że smaki się zmieniają. Jutro sushi... Jutro Meksyk! Oj nie, tylko bank, pomidory "prosto z krzaka". Ogórki za dwa tygodnie... Będą kiszone!
(Dalej…)
Jestem 453, choć jeszcze wczoraj byłem 284. Jak to możliwe, żeby tak oo oo oo! Znaczy inni chodzą więcej... Ja się trzymam 14 tysięcy kroków dziennie. Jutro pewnie nie dam rady, bo... Opole. Mimo deszczu i chłodu. Kroki robione przy temperaturze 36 stopni, na dodatek na Pinnacles Desert powinny się liczyć co najmniej podwójnie. 36 stopni w lutym? To mogło się zdarzyć tylko w Australii... Za oknem grzmi i pada, trawa będzie zielona. Małosolne się tym razem niezbyt udały...
(Dalej…)